sobota, 3 listopada 2018

Moje spojrzenie na: "Nauczyciel tańca" Anna Dąbrowska

Cześć Kochani! 

  Czasami jest tak, że z utęsknieniem czekamy na jakąś książkę. Bardzo zależy nam na jej przeczytaniu, na tym, aby ją po prostu mieć. Jednak po jej przeczytaniu czujemy ogromny niedosyt. Za dużo od niej oczekiwaliśmy. Tak właśnie stało się w przypadku "Nauczyciela tańca". 

 To już druga książka, poruszająca temat adopcji, którą przeczytałam w tak krótkim czasie. Muszę o tym wspomnieć na samym początku, bo książka ta nie jest łatwa. Przynajmniej dla mnie, ponieważ przeżycia takich dzieci zawsze mnie poruszają. Tym bardziej szkoda, że tak się zawiodłam. Ale o tym już za moment :)


Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: Nauczyciel tańca 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Ilość stron: 400
Moja ocena na Lubimy Czytać: 5/10
36/2018




Z autorką jak dotąd nie miałam do czynienia. Kojarzę, że powstała książka "W rytmie passady", ale niestety nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć :) O sobie mówi "W książkach zawsze stawiam na emocje". Mam wrażenie, że odnosi się to nie tylko do tych własnoręcznie napisanych :)



"Najtrudniej jest się wyrwać z szponów ciszy. Cisza nie zabija natychmiast, jest dyskretna, odznacza się wielką dyplomacją. Cisza otacza ciało jak drobinki pyłu unoszące się w powietrzu, uspokaja i sprawia, że chciałoby się zacząć krzyczeć, ale jak to zrobić, kiedy krzyk zostaje zdławiony przez odgłos przesuwanych wskazówek zegara?"


  Na samym początku poznajemy Dominika. Bardzo dużo pasji wkłada w swój taniec. Taniec, który pomaga okazać emocje w inny sposób. Poznajemy też Kaję. Dziewczynę, która opiekuje się swoją siostrą, która straciła głos w wyniku przykrych wydarzeń. Kiedy już nie ma nadziei, pojawia się światełko. Może Sara dzięki tańcowi też się otworzy? Tylko gdzie znaleźć osobę, która pomoże dziewczynie? I tutaj wkracza Domi. Ta trójka jest ze sobą bardziej powiązana niż mogłoby się z początku wydawać..

 Ta historia miała ogromne szanse na sukces. Jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Dopracowania? Być może. Mało mi było tańca. Za dużo bezsensownych dialogów. Za dużo słówka "wycedzić". Dzięki koleżankom, które również brały udział w Book Tourze mogłam zwrócić uwagę na takie drobne mankamenty. Drobiazgi, które niestety zniszczyły fajnie zapowiadającą się książkę. Na plus może działać fakt, że szybko ją przeczytałam. I uśmiałam się do łez dzięki Edwardowi oraz komentarzom dziewczyn :) Niestety to nadal za mało. Liczę jednak, że następna powieść Pani Ani, jeżeli trafi w moje ręce - okaże się zupełnie inna :)

Książkę przeczytałam dzięki Book Tour, organizowanym przez Książkowy Świat :) Dziękuję Michalino! 

Na dzisiaj to już wszystko, Kochani
Miłego wieczoru, 
Kocia Matka

środa, 24 października 2018

Moje spojrzenie na: "180 sekund" Jessica Park

Cześć Kochani!

  W ostatnim czasie za towarzyszkę służyła mi książka "180 sekund". Mogę śmiało powiedzieć, że swoje zadanie wykonała znakomicie - całkowicie zatopiłam się w świecie Alisson.

Co ważne, książkę przeczytałam dzięki Book Tourowi, którego organizatorką jest Patrycja, znana jako Kredzia. Odsyłam Was na jej cudownego instagrama!


Autor: Jessica Park
Tytuł: 180 sekund
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 400
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
35/2018



  Książka ta przewinęła mi się kilka razy przed oczami. Nie mogę tego samego powiedzieć o autorce. Kompletnie czarna dziura :D Na szczęście mamy internet, dzięki któremu udało mi się zdobyć kilka faktów. Otóż Jessica obecnie mieszka w New Hampshire z mężem, psami i kotem (💗). Po zdjęciach mogę wnioskować, że to bardzo przyjemna, sympatyczna i otwarta osoba. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej odsyłam Was na jej stronę o tutaj.

  Główna bohaterka - Alisson - stworzyła wokół siebie dość grube mury. Nikogo nie dopuszcza zbyt blisko. W końcu przez szesnaście lat wielokrotnie zostawała wystawiana przez kolejne rodziny adopcyjne. Nie wie jednak, że podczas trzeciego roku studiów jej otoczka zostanie brutalnie zburzona. Wszystko dzięki Esbenowi. Jemu wystarczyło tylko sto osiemdziesiąt sekund, by zobaczyć prawdziwą Alisson. Te trzy minuty zmienią życie nie tylko tych dwojga..

   Historia mnie całkowicie urzekła! Bardzo rzadko daję się ponieść emocjom, jednak tej książce się to udało. Wielkie brawa za postać Simona - co zauważyłam nie tylko ja, ale również pozostałe uczestniczki Book Touru. Pokochałam bohaterów, ich energię, zaangażowanie, ale i uczucia, jakie sobie okazują. To naprawdę piękne i warte poznania. Zdecydowanie Was zachęcam do przeczytania "180 sekund". I do przeprowadzenia takiego eksperymentu :)

   Na dzisiaj to już wszystko. Patrycjo - dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tego typu akcji! Liczę na więcej i mam nadzieję, że książka dotrze do Ciebie jak najszybciej, a wszelkie znaki naszej obecności wywołają uśmiech na Twojej twarzy :)

Miłego dnia, Kochani
Kocia Matka

środa, 17 października 2018

Moje spojrzenie na: "Miłosne kolizje" Michalina Kłosińska-Moeda

Witajcie!

   Naprawdę ciężko pracować mi nad systematycznością postów :D Kurczę zawsze znajdzie się coś, co odciągnie mnie od ulubionych zajęć. A głowa pełna pomysłów, zwłaszcza, że ciężki okres już za mną. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z książką "Miłosne kolizje", którą czytałam już jakiś czas temu. Niestety nie zapadła za bardzo w moją pamięć, ale o tym już za chwilę ;)



Autor: Michalina Kłosińska-Moeda
Tytuł: Miłosne kolizje
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 224
Moja ocena na Lubimy Czytać: 5/10
34/2018





  Panią Michalinę kojarzę dzięki książce "Kota lubi szanuje" ( zgadnijcie, co przyciągnęło moją uwagę :D). Co prawda nie czytałam jej, ale zapadł mi w pamięć tytuł. O autorce nie mogę zbyt wiele powiedzieć - ciężko wyszukać jakąkolwiek informację. Z okładki natomiast dowiedziałam się, że autorka lubi czekoladę oraz kocha koty. Myślę, że to przeznaczenie nas na siebie nasłało :)

 Główna bohaterka - Malwina - życie ma już całkowicie zaplanowane. Narzeczony, niedaleki ślub, pewnie dzieci. Jednak w jej życiu pojawia się ktoś, kto spełnia wymagania mężczyzny idealnego. Problem w tym, że staje się to w najmniej odpowiednim momencie. Częste "przypadkowe spotkania" nie wróżą niczego dobrego dla związku Szymona i Malwiny. Chociaż Szymon wcale nie jest takim ideałem..

  Mam ogromnie mieszane uczucia co do tej książki. W mojej biblioteczce pojawiła się dzięki wymianie książkowej, a przekonała mnie do siebie okładka. ( Tak wiem, książki nie ocenia się po okładce :)). Treść natomiast lekko mnie zawiodła. Zawiodła, bo w głównej bohaterce zobaczyłam część siebie. Tą, która boi się zaryzykować. I tkwić w czymś, co czyni ją szczęśliwą. Jednak jest jeden mężczyzna, który pomoże jej przejrzeć na oczy. Duży plus muszę przyznać za wydanie - jest idealnie trafione. Z tego co pamiętam, pochłonęłam ją bardzo szybko :) Stało się też tak również dlatego, że autorka ma naprawdę talent :) Tylko szkoda, że na tak krótko utkwiła w mojej pamięci :)

  Mimo wszystko, myślę, że książka ta znajdzie swoich odbiorców. Mój gust nie ma tutaj znaczenia, każdy z nas jest inny :) A i co najważniejsze, obiecuję pani Michalinie, że z przyjemnością sięgnę po "Kota lubi szanuje" :) Już nie mogę się doczekać :)

To już wszystko, Kochani
Miłego i zaczytanego dnia, 
Kocia Matka

sobota, 6 października 2018

Moje spojrzenie na: "Chłopak, który bał się być sam" Marieke Nijkamp

Cześć Książkoholicy! 

  Na samym początku muszę przyznać, że wypracowanie sobie systematyczności jest bardzo żmudną i ciężką pracą. Możecie w tym miejscu mnie z tego rozliczyć - poddam się karze bez żadnych oporów :) Mam jednak malutką nadzieję, że książka, o której chcę Wam opowiedzieć, załagodzi kryzys :)

  Mówię tutaj o książce "Chłopak, który bał się być sam". Książka ta jest trafiła do mnie dzięki mega pozytywnej Weronice prowadzącej bloga Kto czyta książki - żyje podwójnie. Jak możecie się domyślić, tym razem także był to Book Tour! 




Autor: Marieke Nijkamp
Tytuł: Chłopak, który bał się być sam
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 280
Moja ocena na Lubimy Czytać: 9/10
33/2018




   Gdy poznałam imię i nazwisko autora - kompletnie nic nie przyszło mi do głowy. Dlatego bardzo pomocny okazał się wujek Google, który powiedział mi o tej osobie kilka faktów. Nic dziwnego, że nie znam autorki, gdyż "Chłopak, który bał się być sam" jest jej debiutancką powieścią Marieke pochodzi z Holandii, a na co dzień pracuje jako urzędnik. 


"Naszą największą siłą jest przerażenie, bo boimy się tylko wtedy, kiedy mamy coś do stracenia - nasze życie, ludzi, których kochamy... godność."


   Książka opowiada o 54 minutach. Minutach, które całkowicie zmieniają rzeczywistość. Każde z czwórki bohaterów przeżywa je zupełnie inaczej, pomimo, że są w epicentrum akcji. Otóż w szkole, do której uczęszczają bohaterowie rozpoczyna się nowy semestr. Wiadomo, przemówienia na dużej sali, zazwyczaj długotrwałe i męczące, a po nich rozejście się do klas. Tymczasem, gdy pani dyrektor pozwala iść nikt nie może opuścić sali. Drzwi zostały zablokowane i żaden z uczniów nie ma pojęcia jaki dramat rozegra się na ich oczach. 

   Wraz z bohaterami przeżywałam te 54 minuty. Emocje jakie nimi rządziły, działały także na mnie. Przerażenie mieszało się z rozpaczą i niepewnością To bardzo mocna książka, ale porusza bardzo ważne kwestie nastoletnich ludzi. Pokazuje nam jak samotność może wpłynąć na całe nasze życie. W tym przypadku wpłynęła w najgorszy z możliwych sposobów. 

   Polecam sięgnąć po tą książkę, nawet z samej ciekawości. Nie jest to łatwo lektura, ale gwarantuję, że warta uwagi. Może nie do końca będzie zrozumiała na początku, a le w miarę czytania kolejnych stron, porwie Was w swoje sidła. 

   Weroniko - bardzo dziękuję za udział w Book Tourze! Była to dla mnie czysta przyjemność :) 

I to już wszystko, 
Miłego i słonecznego dnia, Kochani
Kocia Matka

niedziela, 30 września 2018

Moje spojrzenie na: "Dziewczyna o kruchym sercu" Elżbieta Rodzeń

Cześć Kochani! 

   W końcu mam chwilę, by napisać chociaż kilka słów o niesamowitej książce. Mowa tutaj o "Dziewczynie o kruchym sercu", którą miałam okazję przeczytać dzięki Michalinie z bloga Książkowy Świat. Dzięki Book Tourowi, w którym wzięłam udział, poznałam naprawdę wartościową i wzruszającą książkę. Za moment opowiem Wam więcej :)



Autor: Elżbieta Rodzeń
Tytuł: Dziewczyna o kruchym sercu
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 568
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
32/2018




Miałam wrażenie, że nie znam pani Elżbiety. Nazwisko w ogóle nie zapaliło żadnej lampki w mojej głowie. Myślałam, że książka, którą mam przed sobą to jakiś debiut. Tymczasem okazuje się, że autorka ma na swoim koncie już kilka genialnych książek, które mam w planach przeczytać. Te książki to, między innymi, "Przyciąganie" czy "Zimowa opowieść". Czuję, że te książki będą równie fantastyczne, jak ta, o której dzisiaj opowiadam :)



"Doskonała miłość usuwa lęk. To, co mi dałeś, było doskonałe, bo nigdy się przy tobie nie bałam..."


   Ula to osoba, która odpycha wszystkie osoby, nie szuka na siłę przyjaźni. Janek jest jej totalnym przeciwieństwem - każdy chce go znać, budzi szacunek. To właśnie on ma pomóc Uli w nauce i nie tylko. Ma bowiem do wykonania pewne zadanie. Lecz, aby doszło do jego skutku chłopak musi przekonać do siebie dziewczynę, co wcale najłatwiejsze nie będzie. Ula posiada ostry temperament. Ale chłopak jest nieustępliwy i coraz bardziej uczuciowo reaguje na dziewczynę. To nie może skończyć się dobrze dla jego zadania..

   Jedyne co mogę powiedzieć o tej książce, a zarazem co wyrazi moje zdanie to to, że książka ta jest rewelacyjna! Porusza ciekawą tematykę, zahacza o tematy tabu, doprowadza do płaczu, może  budzić kontrowersje. Rozpoczyna się dość prosto, wręcz przeciętnie, tylko po to, by już po kilku stronach zaintrygować do granic. Z miłą chęcią przeczytałabym tą książkę raz jeszcze, aby na spokojnie dostrzec szczegóły, które umknęły mi za pierwszym razem. 

  Pani Elżbieto - jeżeli pani to czyta - jestem niesamowicie zadowolona i bardzo gratuluję talentu pisarskiego! Liczę na kolejne powieści spod pani pióra :)

   To już wszystko na dzisiaj - bardzo polecam przeczytanie tej książki i jeszcze raz dziękuję, Michalino, za kolejną udaną akcję Book Tour-ową! :) 

Miłego dnia, Kochani
Kocia Matka

wtorek, 28 sierpnia 2018

Moje spojrzenie na: "Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins

Cześć Kochani!

   Tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście - dzisiaj będzie o książce Pauli Hawkins, która okazała się światowym hitem. Na jej podstawie nakręcono również film, niestety nadal go nie obejrzałam (mam w planach!). Na wielu portalach można spotkać się ze skrajnie różnymi recenzjami "Dziewczyny z pociągu". Z chęcią opowiem Wam jak widzę to ja. Zapraszam :)



Autor: Paula Hawkins
Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 328
Moja ocena na Lubimy Czytać: 6/10
31/2018





  Paula Hawkins powieścią "Dziewczyna w pociągu" zadebiutowała na rynku literackim. Jej książka stała się hitem, nie znam osoby, która nie kojarzy tytułu. Na portalu Lubimy Czytać otrzymała nagrodę "Książka Roku 2015" w kategorii: kryminał, sensacja, thriller. Zanim jednak osiągnęła światową sławę przez piętnaście lat pracowała jako dziennikarka - posiada zatem ogromny warsztat, co bardzo się chwali :)

   Rachel świat wali się na głowę. Jedynym promykiem w jej szarej rzeczywistości jest codzienna podróż pociągiem. To właśnie dzięki mijanym stacjom może zobaczyć szczęśliwe życie nieznanych jej ludzi. Podczas tych obserwacji utożsamia się z nimi, tworzy ich życiorys. Podczas jednej z takich podróży kobieta zauważa coś, co nie tylko przywraca wspomnienia, ale wplątuje ją w kłopoty o jakich nigdy nie śniła.. 

  Ciężko mi bardzo usytuować tą książkę na jedną stronę. Nie do końca niestety trafia w moje typy. Rozterki Rachel wydawały się czasem nie na miejscu, a sama kobieta sprawiała wrażenie mocno niezrównoważonej. Być może jednak autorka stworzyła specjalnie taką fasadę, aby trudniej było dostrzec realne problemy. Pomimo pewnych zastrzeżeń co do bohaterki, historia jest świetnie napisana. Przez cały czas czekamy na zakończenie, trwając w napięciu, po czym zostajemy niesamowicie zaskakiwani.

  Nie zmienia to jednak mojej oceny, dlatego daję tej książce mocne 6 :) Jestem również pewna, że znajdą się osoby, które pochłoną tą książkę z przyjemnością :)

To już wszystko Kochani, 
Miłego dnia, 
Kocia Matka

wtorek, 21 sierpnia 2018

Moje spojrzenie na: "Ja chyba zwariuję!" Agata Przybyłek

Cześć Kochani!

   Dzisiaj opowiem Wam o bardzo sympatycznej i pełnej humoru książce jaką jest "Ja chyba zwariuję!" Agaty Przybyłek. Książkę tą mogłam poznać dzięki Michalinie z bloga Książkowy Świat, która zorganizowała Book Tour z tą właśnie powieścią. Bardzo cieszę się, że wzięłam udział w tej zabawie! :) Dlaczego? O tym już za moment :)


Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Ja chyba zwariuję!
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 384
Moja ocena na Lubimy Czytać: 9/10
30/2018





   Moje zainteresowanie autorką wzmogło się, gdy poznałam cykl "Takie rzeczy tylko z mężem". Książka nadal czeka na mojej półce, ale teraz mam większą motywację, aby to właśnie po nią sięgnąć w pierwszej kolejności :) Pani Agata jest bowiem mega pozytywną osobą i skradła moje serce już od pierwszych stron książki. Obserwuję ją również na facebook'u, do czego gorąco Was zachęcam - to właśnie tam najlepiej poznacie autorkę :)

   Sabina to matka czterech córek. Każda jest zupełnie inna od pozostałych. Na sam początek poznajemy Ninę. Kobieta jest bardzo samodzielna i niezależna, a także posiada stalowe nerwy do dwójki swoich urwisów. I byłego męża, który de facto ma poziom inteligencji mniejszy od swoich pociech. Dodatkowo w pracy ma szalonego wielbiciela, a matka szuka jej męża na portalu randkowym! Jednak z kryzysowej sytuacji wyciąga ją Rycerz na Białym Koniu. Problem w tym, że przy nim również nie zabraknie jej wrażeń! 

  "Ja chyba zwariuję!" to jedna z najbardziej pozytywnych książek, jakie do tej pory czytałam. A śmiechu było przy tym co nie miara. Bardzo spodobał mi się pomysł osadzenia akcji. Nie mogę Wam za wiele zdradzić, ale gwarantuję, że przy tej książce nie będziecie się nudzić. Przy okazji dowiedziałam się, że już niedługo pojawi się kolejna część poświęcona kolejnej z córek Sabiny. Nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że autorka zachowa tak świetny poziom! 

Pani Agato - bardzo dziękuję za pozdrowienia! To było bardzo miłe! Niech nadal Pani tworzy tak świetne książki. Sama obiecuję, że już niedługo sięgnę po "Takie rzeczy tylko z mężem" :)

Michalino - baardzo jestem Ci wdzięczna za udział w Book Tour! Liczę na więcej takich akcji z Twojej strony :) 

To już wszystko na dzisiaj Kochani (wybaczcie, że tak się rozpisałam :) ),
Miłego dnia, 
Kocia Matka

środa, 15 sierpnia 2018

Moje spojrzenie na: "Jej wysokość P." Joanne Macgregor

Witajcie Książkoholicy!

   Ostatnio jestem wręcz zasypywana książkami z Book Tour! W ramach wyjaśnienia - absolutnie mi to nie przeszkadza :) Bardzo lubię takie akcje i chętnie biorę w nich udział. Tym razem za przyjemność poznania książki "Jej wysokość P." pragnę podziękować Karolinie :) Tutaj możecie zajrzeć do jej świata :) A tymczasem zabieramy się za książkę :)


Autor: Joanne Macgregor
Tytuł: Jej wysokość P.
Seria: Young
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 435
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
29/2018




Joanne Macgregor w Polsce została odkryta właśnie dzięki "Jej wysokość P.". Autorka na co dzień zajmuje się ofiarami przestępstw i gwałtów. Bardzo mi to imponuje. Dodatkowo Joanne jest fanką Harrego Pottera, a pisanie historii o nastolatkach jest jej ulubionym hobby :)



"Dużo mniej przejmowałabyś się tym, co ludzie o tobie myślą, gdybyś tylko wiedziała, jak rzadko to robią."


  Peyton jest naprawdę wysoką dziewczyną. Tak wysoką, że większość facetów niestety nie może patrzeć na nią z góry. Sprawia to, że dziewczyna uważa, że to wzrost jest sprawcą jej wszystkich problemów. Jednak pomimo wszystko postanawia przyjąć zakład znajomych z pracy. Jeżeli go wygra 800 dolarów będzie jej. Wystarczy tylko, że umówi się na trzy randki oraz bal maturalny z baaaardzo wysokim chłopakiem :) Nic bardziej prostszego - lista takich chłopaków zamyka się na pięciu nazwiskach. Jednak ten, na którym najbardziej jej zależy jest już niestety zajęty przez jakiegoś karzełka...

   Autorka zwróciła uwagę w swojej książce na problem jakim jest odmienność. Każdy radzi sobie z tym na swój sposób, nie zawsze w dobry sposób. Peyton jest naprawdę mega sympatyczną i inteligentną dziewczyną, którą polubiłam od pierwszych stron książki. To bardzo wartościowa dziewczyna, która jest trochę zagubiona, jednak ma w sobie ogromną siłę. Dzięki zakładowi uświadomi sobie wiele spraw, odnajdzie życiową drogę, a może nawet i miłość. Koniecznie musicie sięgnąć po "Jej wysokość P." aby się przekonać :)

  Książka ta jest naprawdę godna polecenia, dla nastolatków - idealna. Karolino - bardzo dziękuję, że kolejna książka, poznana dzięki Tobie, jest tak fantastyczna! Liczę na więcej :)

Na dzisiaj to już wszystko, Kochani!
Miłego wieczoru, 
Kocia Matka

niedziela, 5 sierpnia 2018

Moje spojrzenie na: "Bieg do gwiazd" Dominika Smoleń

Cześć Kochani!

   Jakiś czas temu wspomniałam Wam o tym, że ponownie biorę udział w akcji Book Tour. Tym razem udało mi się to dzięki Irence z bloga Zapatrzona w książki. Pod moje skrzydła trafiła powieść Dominiki Smoleń pod tytułem "Bieg do gwiazd'. Jakie są moje wrażenia? Już opowiadam :)


Autor: Dominika Smoleń
Tytuł: Bieg do gwiazd
Wydawnictwo: Szara Godzina
Ilość stron: 320
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
28/2018





Dominikę Smoleń kojarzę z bloga Książkowir, co sprawia, że czuję jakbym czytała książkę dobrej znajomej. Dominika oprócz prowadzenia bloga na co dzień jest studentką. Miłość do książek zaszczepiono jej już w dzieciństwie, dzięki czemu możemy poznać jej dzieła. Pierwszym z nich, debiutanckim była "Cenę naszych pragnień". Niestety nie znam tej książki, ale mam nadzieję to nadrobić :)

   Ada - główna bohaterka "Biegu do gwiazd" choruje na cukrzycę. Mogłoby się wydawać, że to nic takiego. Przecież dużo ludzi z tym żyje i nie narzeka. Jednak dla małej dziewczynki świat się wali. Pozbawiona wsparcia najbliższych nie umie odnaleźć się w sytuacji, przez co popada w depresję. Przez wszystkie lata problem się pogłębiał. Gdy Ada zdecydowana jest zakończyć swoje życie, pojawia się ktoś, a raczej coś, co być może pozwoli jej zacząć normalnie żyć. Czy dziewczynie uda się pokonać własne słabości? Musicie sami się przekonać :)

  Książka ta trafiła do mnie w najmniej odpowiednim czasie. Pomimo tego jednak, pomogła mi oderwać się od rzeczywistości, za co bardzo dziękuję Irenie - to dzięki niej książka do mnie trafiła :) "Bieg do gwiazd" jest pełna emocji, wzruszająca, z każdą stroną zatracamy się w świecie Ady, jej problemach. Fajnie, że na polskim rynku wydawniczym pojawiają się takie perełki. Uważam tą książkę za wartą przeczytania, po prostu. Każdy na własnej skórze musi się przekonać o jej wyjątkowości :)

   Tymczasem mam nadzieję, że "Dziewczyna z pociągu" wjedzie na bloga :D Pracuję nad nią ( i kilkoma innymi książkami) od dłuższego czasu :) Spokoju przybywaj! 

Życzę Wam miłego dnia Kochani, 
Kocia Matka

niedziela, 29 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Za zamkniętymi drzwiami" B. A. Paris

Witajcie Kochani!

  Rzadko czytam książki, które nie są obyczajówkami czy romansami. Jednak tym razem, za namową koleżanki, sięgnęłam po "Za zamkniętymi drzwiami". I muszę jej podziękować. Po pierwsze za użyczenie mi tej książki, a po drugie, że pokazała mi tak świetną historię :) Zapraszam :)


Autor: B. A. Paris
Tytuł: Za zamkniętymi drzwiami
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 304
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
27/100





B. A. Paris jest matką pięciu córek. Podziwiam ją, że miała czas napisać cokolwiek. "Za zamkniętymi drzwiami" jest jej debiutancką powieścią. Dzięki niej zasłynęła w światku pisarzy, a sama książka bije rekordy popularności. Czy słusznie?

"Nic nie pozbawia nas sił równie skutecznie jak strach."

   Grace prowadzi idealne życie, ma idealnego  męża, dom. Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Jednak nikt nie wie dlaczego Grace zawsze pojawia się w towarzystwie Jacka. Nigdy nie zostaje sama. Nie wychodzi z domu bez męża. Jasne, ktoś może uznać to za ogromne przywiązanie. Ale jak wytłumaczyć choćby kraty w oknach domu?

     Słyszałam o tej książce wiele opinii, byłam jej bardzo ciekawa. Na początku myślałam, że historia ta będzie przereklamowana, co zdarza się w przypadku dużej promocji takich książek. Jednakże już od pierwszych stron, gdy Grace wprowadza nas w swoją sytuację, można zauważyć, że książka ta będzie niebanalna. I taka właśnie jest. Autorka świetnie skonstruowała bohaterów, jak i samą akcję. Sprawiła, że nie ma się ochoty kończyć na jednym rozdziale. Zdecydowanie polecam! 

   Już niebawem pojawią się bardzo ciekawe książki, takie jak "Dziewczyna z pociągu" oraz książka z Book Touru "Bieg do gwiazd". Zapewniam Was, że będzie bardzo ciekawie :)

Miłego dnia Kochani,
Kocia Matka

wtorek, 24 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Ślub z ogłoszenia" Debbie Macomber

Cześć Kochani! 

   Nadeszło lato! W końcu. Nareszcie mogę powiedzieć, że żyję :) Od razu ma się ochotę sięgnąć po książki, które kojarzą nam się z latem. Tak też było w przypadku "Ślubu z ogłoszenia". Czyż ta okładka nie zachęca? Mnie bardzo :) Zapraszam :)


Autor: Debbie Macomber
Tytuł: Ślub z ogłoszenia
Wydawnictwo: HarperCollins
Ilość stron: 397
Moja ocena na Lubimy Czytać: 8/10
26/2018





  Pisarska kariera Debbie Macomber rozpoczęła się dość w nietypowy sposób. Długo pracowała nad pierwszą powieścią - zajęła się nią po urodzeniu czwórki dzieci. Pisała w kuchni na starej maszynie. Miała pewne problemy z dysleksją, dlatego większość jej maszynopisów zostało odrzuconych. Jednak po ciężkich próbach udało się jej i dzięki temu jest jedną z bardziej znanych autorek romansów. 

  "Ślub z ogłoszenia" to w zasadzie zbiór dwóch dłuższych opowiadań. Oba łączy właśnie poszukiwanie miłości przez ogłoszenie. Jednocześnie są to bardzo różne historie. W pierwszym z nich pt. "Łzy szczęścia" to syn postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć odpowiedniego tatę dla siebie oraz męża dla mamy. Ma jasno określone kryteria. I właśnie postanawia umieścić ogłoszenie w gazecie. Dori jednak jest przerażona tym faktem. Z opresji jednak ratuje ją Gavin. On również ma problemy ze swoją córką, która usilnie potrzebuje matki...

  W drugim pt. "Wielka tajemnica" mamy do czynienia z rezolutnymi nastolatkami. I małymi intrygantkami. Linsdey zamierza pomóc mamie. Również zamieszcza ogłoszenie. Gdy Meg dowiaduje się o intrydze, zmierza na spotkanie z jednym celem: wyjaśnić nieporozumienie. Jednak na miejscu okazuje się, że Steve także został wrobiony. Co istotne mężczyzna wydaje się Meg całkiem atrakcyjny...

   Mogę z czystym sumieniem polecić tą książkę na takie gorące dni. Jako towarzyszka na plaży sprawdzi się znakomicie. Czyta się ją nieprawdopodobnie szybko. Co więcej możemy podziwiać niezwykłą pomysłowość małych bohaterów, zaśmiewając się przy tym do łez. Gwarantuję Wam naprawdę niezapomniane wrażenia. Jak na taką niepozorną książkę, ta przeszła moje najśmielsze oczekiwania :)

Jeszcze raz gorąco polecam :) Ta książka na stale zagości na mojej półce :) Myślę, że będzie jej przytulnie :)

Miłego dnia Kochani,
Kocia Matka

czwartek, 12 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Wyścig po miłość" Elizabeth Bevarly

Witajcie Mole Książkowe!

   Czy tylko mnie pogoda za oknem tak okropnie dobija? Nie mam ochoty na nic, poza schowaniem się pod kocem. Nawet czytanie książek nie pomaga.. :( Jednak "Wyścig po miłość" sprawił, że spędzanie czasu w domu było o wiele przyjemniejsze :) Ale może do rzeczy :)


Autor: Elizabeth Bevarly
Tytuł: Wyścig po miłość
Seria: Wszystko dla Pań
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 224
Moja ocena na Lubimy Czytać: 7/10
25/100




Elizabeth Bevarly to kobieta wszechstronnie uzdolniona. Za czasów młodości pracowała w przeróżnych miejscach. Jej pierwsza powieść została wydana w 1989. Jest autorką wielu książek, słynących ze swojej popularności. Osobiście z tą autorką spotykam się po raz pierwszy :)

   Derby w Louisville są bardzo ważnym wydarzeniem w światku końskich wyścigów. Zwłaszcza dla Cola Earlego. Chociaż jest pewien umiejętności swojej klaczy, nie chce zapeszyć i nie rezerwuje zawczasu hotelu. Na szczęście jego agentka znajduje rozwiązanie. Wynajmuje domek jednej z mieszkanek Louisville. Nie wie, że tym sposobem jego życie przewróci się do góry nogami.

   Dla Lulu Flannery każdy gorsz jest na wagę złota. W jej domku ciągle coś wymaga remontu. Dlatego z ogromnym ociąganiem zgadza się wynająć swój ukochany, dopieszczony dom kompletnie nieznanej osobie. Kosztuje ją to bardzo dużo zmartwień i nerwów. W głowie ma najczarniejsze scenariusze. Jednak nie wpadła na to, że lokator może zburzyć jej solidnie zbudowany mur..

   Na początku muszę nawiązać do zwodniczej okładki. Od samego początku, gdy sięgnęłam po tą książkę byłam przekonana, że jest to romans historyczny! Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy była to pomyłka :) Sama historia jest napisana z humorem, dopracowana w detalach, bohaterowie są tacy, jakich lubię najbardziej ( zarówno Lulu jak i Col). Wydanie zmieniłabym na bardziej przyjemne, aby więcej osób mogło po nią sięgnąć :) Takie komedie romantyczne to ja lubię! :)

  A jak mija Wasz czas? Czy podczas urlopów macie chwilę na choćby kilka stron książki? :) Ja podczas urlopu dopiero mogę oddać się czytaniu całkowicie :) I powiem Wam jedno: Uwielbiam ten stan! 

Miłego i słonecznego dnia Kochani, 
Kocia Matka 

poniedziałek, 2 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Byłaś moja" Abbi Glines

Witajcie Kochani!

  Po dłuższej przerwie od książek Abbi Glines postanowiłam jednak sięgnąć po "Byłaś moja". Oczywiście nie muszę chyba przyznawać, że z miłą chęcią to uczyniłam :) Na sam początek mogę powiedzieć to, co zwykle mówię o dziełach tej autorki - nie zawiodłam się :)



Autor: Abbi Glines
Tytuł: Byłaś moja
Cykl: Rosemary Beach (tom 9)
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 320
Moja ocena na Lubimy Czytać: 7/10
24/100





   Abbi Glines jest zaskakująca w tym co robi. Potrafi tak doskonale budować akcję, że nie masz ochoty przestać. Co najważniejsze jej książki utrzymują stały poziom. Przynajmniej tak było dotychczas.

 W dziewiątej części spotykamy się ze znaną z wcześniejszych historii - Bethy, która tragicznie straciła swojego ukochanego, oraz Trippa, o którym wiemy doprawdy niewiele. Tych dwoje w dawnej przeszłości łączyło ogromne uczucie. Jednak, aby być z Bethy Tripp musiał poświęcić wiele, w tym zostawić Rosemary Beach i dziewczynę. Po kilku latach wraca, lecz jego ukochana ma innego i stała się zupełnie inną osobą..

 Książka, która zapowiadała się, tak jak poprzednie zresztą, na świetną historię tym razem mnie nie porwała. Wręcz czułam jakbym czytała ją z przymusu. Aby poznać dalsze historie. Myślę, że częściowo spowodowane jest to osobowością bohaterów. Staram się naprawdę być otwarta i rozumieć, jednak tym razem nie dałam rady. Mam nadzieję, że następne tomy zatrą nieprzyjemne wrażenie po tej :)

PS Wiecie ile czasu zajmują remonty? Okropność. Dodatkowo nie mogę trafić na dobrą książkę.. Czekam na dobrą passę :)

Życzę Wam miłego dnia, Kochani! 
Kocia Matka

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Moje spojrzenie na: "Znajdź mnie" Lisa Kleypas

Cześć Kochani!

   Dzisiaj opowiem o ostatniej książce Lisy Kleypas z cyklu "Rodzina Hathaway". Byłam bardzo rozczarowana, że to już koniec ich historii. Cały cykl bardzo mi się podobał, przez co miałam małe obawy przed ostatnią częścią, jednak się nie rozczarowałam :)


Autor: Lisa Kleypas
Tytuł: Znajdź mnie
Cykl: Rodzina Hathaway (tom 5)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 336
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
23/2018




Lisa Kleypas cały czas utrzymuje swoje książki na bardzo wysokim poziomie. Są do siebie bardzo podobne, jednak jest w nich sporo elementów, które je różni. To mi się w jej książkach podoba najbardziej :) 

   Tym razem główną bohaterką książki jest Beatrix Hathaway. Muszę przyznać, że na jej historię czekałam najmniej. Dziewczyna wpada na genialny pomysł - pisanie listów do "ukochanego" jej najlepszej przyjaciółki. Oczywiście nie zamierza się podpisywać swoim imieniem. Kapitan Christopher przebywający na froncie nie ma pojęcia o intrydze w jaką został wplątany. Wierzy, że to jego piękna kandydatka na żonę śle mu listy. Sprawa kom likuje się, gdy mężczyzna zakochuje się w dziewczynie znanej z korespondencji. Jest szczerze zdumiony, gdy okazuje się, że Prudence jest zupełnie inna...

   Bardzo długo odkładałam tą książkę. Nie chciałam rozstawać się z ulubionymi bohaterami. Jednak doszłam do wniosku, że chęć poznania zakończenia historii rodziny Hathaway jest zbyt silne. Nie żałuję, że sięgnęłam po tą serię. Co do "Znajdź mnie" - niespotykany charakter Beatrix jest ogromną zaletą. Dzięki tej postaci, książka skradła moje serce. Sama historia wydaje się być banalna i przewidywalna, jednak jest w niej nuta tajemniczości i trzymającej w napięciu akcji. Dodatkowo ogromnym plusem jest błyskotliwe poczucie humoru, spotykane w każdym momencie tej książki :)

Oczywiście nie muszę chyba pisać, że z całego serca polecam sięgnąć po tą serię wszystkim "romansoholiczkom" :) 

Na dzisiaj to już wszystko, 
Miłego dnia, 
Kocia Matka