sobota, 3 listopada 2018

Moje spojrzenie na: "Nauczyciel tańca" Anna Dąbrowska

Cześć Kochani! 

  Czasami jest tak, że z utęsknieniem czekamy na jakąś książkę. Bardzo zależy nam na jej przeczytaniu, na tym, aby ją po prostu mieć. Jednak po jej przeczytaniu czujemy ogromny niedosyt. Za dużo od niej oczekiwaliśmy. Tak właśnie stało się w przypadku "Nauczyciela tańca". 

 To już druga książka, poruszająca temat adopcji, którą przeczytałam w tak krótkim czasie. Muszę o tym wspomnieć na samym początku, bo książka ta nie jest łatwa. Przynajmniej dla mnie, ponieważ przeżycia takich dzieci zawsze mnie poruszają. Tym bardziej szkoda, że tak się zawiodłam. Ale o tym już za moment :)


Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: Nauczyciel tańca 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Ilość stron: 400
Moja ocena na Lubimy Czytać: 5/10
36/2018




Z autorką jak dotąd nie miałam do czynienia. Kojarzę, że powstała książka "W rytmie passady", ale niestety nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć :) O sobie mówi "W książkach zawsze stawiam na emocje". Mam wrażenie, że odnosi się to nie tylko do tych własnoręcznie napisanych :)



"Najtrudniej jest się wyrwać z szponów ciszy. Cisza nie zabija natychmiast, jest dyskretna, odznacza się wielką dyplomacją. Cisza otacza ciało jak drobinki pyłu unoszące się w powietrzu, uspokaja i sprawia, że chciałoby się zacząć krzyczeć, ale jak to zrobić, kiedy krzyk zostaje zdławiony przez odgłos przesuwanych wskazówek zegara?"


  Na samym początku poznajemy Dominika. Bardzo dużo pasji wkłada w swój taniec. Taniec, który pomaga okazać emocje w inny sposób. Poznajemy też Kaję. Dziewczynę, która opiekuje się swoją siostrą, która straciła głos w wyniku przykrych wydarzeń. Kiedy już nie ma nadziei, pojawia się światełko. Może Sara dzięki tańcowi też się otworzy? Tylko gdzie znaleźć osobę, która pomoże dziewczynie? I tutaj wkracza Domi. Ta trójka jest ze sobą bardziej powiązana niż mogłoby się z początku wydawać..

 Ta historia miała ogromne szanse na sukces. Jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Dopracowania? Być może. Mało mi było tańca. Za dużo bezsensownych dialogów. Za dużo słówka "wycedzić". Dzięki koleżankom, które również brały udział w Book Tourze mogłam zwrócić uwagę na takie drobne mankamenty. Drobiazgi, które niestety zniszczyły fajnie zapowiadającą się książkę. Na plus może działać fakt, że szybko ją przeczytałam. I uśmiałam się do łez dzięki Edwardowi oraz komentarzom dziewczyn :) Niestety to nadal za mało. Liczę jednak, że następna powieść Pani Ani, jeżeli trafi w moje ręce - okaże się zupełnie inna :)

Książkę przeczytałam dzięki Book Tour, organizowanym przez Książkowy Świat :) Dziękuję Michalino! 

Na dzisiaj to już wszystko, Kochani
Miłego wieczoru, 
Kocia Matka

1 komentarz: