środa, 17 października 2018

Moje spojrzenie na: "Miłosne kolizje" Michalina Kłosińska-Moeda

Witajcie!

   Naprawdę ciężko pracować mi nad systematycznością postów :D Kurczę zawsze znajdzie się coś, co odciągnie mnie od ulubionych zajęć. A głowa pełna pomysłów, zwłaszcza, że ciężki okres już za mną. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z książką "Miłosne kolizje", którą czytałam już jakiś czas temu. Niestety nie zapadła za bardzo w moją pamięć, ale o tym już za chwilę ;)



Autor: Michalina Kłosińska-Moeda
Tytuł: Miłosne kolizje
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 224
Moja ocena na Lubimy Czytać: 5/10
34/2018





  Panią Michalinę kojarzę dzięki książce "Kota lubi szanuje" ( zgadnijcie, co przyciągnęło moją uwagę :D). Co prawda nie czytałam jej, ale zapadł mi w pamięć tytuł. O autorce nie mogę zbyt wiele powiedzieć - ciężko wyszukać jakąkolwiek informację. Z okładki natomiast dowiedziałam się, że autorka lubi czekoladę oraz kocha koty. Myślę, że to przeznaczenie nas na siebie nasłało :)

 Główna bohaterka - Malwina - życie ma już całkowicie zaplanowane. Narzeczony, niedaleki ślub, pewnie dzieci. Jednak w jej życiu pojawia się ktoś, kto spełnia wymagania mężczyzny idealnego. Problem w tym, że staje się to w najmniej odpowiednim momencie. Częste "przypadkowe spotkania" nie wróżą niczego dobrego dla związku Szymona i Malwiny. Chociaż Szymon wcale nie jest takim ideałem..

  Mam ogromnie mieszane uczucia co do tej książki. W mojej biblioteczce pojawiła się dzięki wymianie książkowej, a przekonała mnie do siebie okładka. ( Tak wiem, książki nie ocenia się po okładce :)). Treść natomiast lekko mnie zawiodła. Zawiodła, bo w głównej bohaterce zobaczyłam część siebie. Tą, która boi się zaryzykować. I tkwić w czymś, co czyni ją szczęśliwą. Jednak jest jeden mężczyzna, który pomoże jej przejrzeć na oczy. Duży plus muszę przyznać za wydanie - jest idealnie trafione. Z tego co pamiętam, pochłonęłam ją bardzo szybko :) Stało się też tak również dlatego, że autorka ma naprawdę talent :) Tylko szkoda, że na tak krótko utkwiła w mojej pamięci :)

  Mimo wszystko, myślę, że książka ta znajdzie swoich odbiorców. Mój gust nie ma tutaj znaczenia, każdy z nas jest inny :) A i co najważniejsze, obiecuję pani Michalinie, że z przyjemnością sięgnę po "Kota lubi szanuje" :) Już nie mogę się doczekać :)

To już wszystko, Kochani
Miłego i zaczytanego dnia, 
Kocia Matka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz