środa, 28 sierpnia 2019

Moje spojrzenie na: "Collide" Gail McHugh

Hej!

    Tak jak wspominałam w poprzednim poście wena, jak dotąd mnie nie opuszcza. Dzisiaj biorę na celownik książkę, którą przeczytałam całkowicie przez przypadek. Będąc w odwiedzinach u koleżanki poprosiłam, aby pożyczyła mi jakąś książkę. Nie mogła niestety zdecydować, na którą ma paść wybór. To powiedziałam "trzecia półka, czwarta książka od lewej". I tym oto sposobem padło na "Collide". Co z tego wynikło? Już za moment 😃



Autor: Gail McHugh
Tytuł: Collide
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 368
Moja ocena na Lubimy Czytać: 8/10
3/2019




Gail McHugh jest matką trójki dzieci i szczęśliwą mężatką. Mówi o sobie, że od zawsze zajmowała się pisaniem, jednak dotychczas była to poezja. Dopiero w 2012 roku coś pociągnęło ją i stworzyła swoją pierwszą książkę, którą jest właśnie "Collide".

  Jest ich troje. Emily, jej chłopak Dillon i On. Gavin. Emily przeżyła ogromną stratę. Śmierć jej matki ogromnie na nią wpłynęła. Dlatego też chce zacząć życie od nowa. W tym celu udaje się wraz z Dillonem do Nowego Jorku. Dziewczyna nie spodziewa się jednak, że spotka tam kogoś, kto pobudzi jej zmysły jak nikt inny. Z całych sił jednak stara się odpędzić złe myśli. W końcu ma chłopaka. Nie do końca idealnego, ale przecież on jeszcze może się zmienić, czyż nie? Miło jednak byłoby zatopić się w ramionach mężczyzny, takiego jak Gavin..

   W porównaniu do ostatniej książki, ta wywarła na mnie o wiele lepsze wrażenie. Ta dziewczyna tez jest pogubiona, lecz mimo to stara się odnaleźć. Utrudnia jej to co prawda niesamowity Gavin, ale dzięki temu zaczyna zauważać minusy swojego dotychczasowego życia. Bardzo ciekawa jestem kolejnej części i całkiem możliwe, że już niedługo sięgnę po "Pulse" 😊

Na dzisiaj to wszystko - niebawem opinia o romansie historycznym 😉
Miłego dnia 😊

niedziela, 25 sierpnia 2019

Moje spojrzenie na: "Zmysłowa idealna żona" Meredith Wild

Hej!

  Witam Was w ten piękny, słoneczny i mega cieplutki dzień! Uwielbiam taką pogodę, a mając urlop, tym bardziej się z tego cieszę! Dzięki tym kilku wolnym dniom mogę w końcu zabrać się za omówienie książek, które przeczytałam już dawno. Czas jest, pogoda dopisuje, motywacja tym większa! Dlatego dzisiaj zajmę się książką, którą wypatrzyłam na półce u siostry mojej koleżanki. A jest nią "Zmysłowa idealna żona" 😊



Autor: Meredith Wild, Helen Hardt
Tytuł: Zmysłowa idealna żona
Wydawnictwo: Edipresse 
Ilość stron: 264
Moja ocena na Lubimy Czytać: 6/10
2/2019




   Twórczynie książki to kobiety osiągające światową sławę poprzez swoje bestsellerowe dzieła. Meredith jest amatorką whiskey i beznadziejną romantyczką (z tym drugim to zupełnie jak ja 😃). Helen natomiast ma czarny pas w taekwondo i uwielbia lody Ben & Jerry's.  Każda z nich ma swoją stronę na Facebooku, gdzie bardzo chętnie spotyka się ze swoimi fanami.

   Szczerze muszę przyznać, że tym co skłoniło mnie do sięgnięcia po tą akurat książkę, był opis z tyłu okładki. W końcu kto nie chciałby poznać takiej historii. Kate i Price - idealna para. Wszystko, ale to absolutnie wszystko działa tak ja powinno. Namiętność, pasja, codzienne życie, praca. Do momenty, w którym Pierce ginie w katastrofie lotniczej. Właśnie wtedy świat Kate wywraca się do góry nogami. Dziewczyna kompletnie nie może sobie poradzić z tragedią. Gdy nadal nie widać poprawy, jej szwagierka namawia ją na wakacje. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie to, że podczas tych wakacji okazuje się, że jej tragicznie zmarły mąż żyje! I co najlepsze, to jest najmniej zaskakujące w całej tej sytuacji...

   Pomimo tego, że strony tej książki pochłaniałam z zaskakującą szybkością, jakoś nie spodobała mi się ona tak, jak się tego spodziewałam. Wahania nastroju głównej bohaterki - nie do przeskoczenia. I wcale nie chodzi tutaj o czas żałoby. A bardziej o ponowne pojawienie się jej męża. Ciągłe doszukiwanie się, wymuszanie na nim wyjaśnień - no nie do końca jakoś mi to podeszło. Ciekawy natomiast był wątek szwagierki i mężczyzny, z którym Kate miała, krótki epizod. Co nie zmienia faktu, że drugi raz nie sięgnę po tą książkę, ale chętnie przeczytam pozostałe tomy z tej serii. 

Na dziś to już wszystko - niebawem ( mam taką nadzieję) pojawi się coś nowego 😊 

Do zobaczenia i miłego dnia! 😄



czwartek, 31 stycznia 2019

Moje spojrzenie na: "List w butelce" Nicholas Sparks

Cześć Kochani!

   Wiele mówi się o książkach Sparksa. Najczęściej są to bardzo pozytywne opinie, a sam autor plasuje się na szczycie rozpoznawalnych pisarzy. Sama bardzo lubię czytać historie stworzone jego ręką. Tym razem sięgnęłam po "List w butelce". Niewiele słyszałam o tej książce. Jednak mogę śmiało powiedzieć, dobrze zrobiłam, że po nią sięgnęłam :)


Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: List w butelce
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 336
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
1/2019



Bardzo cenię pana Nicholasa za to, że pokazuje nam różne oblicza miłości. Nie zawsze kończy się ona happy endem. Często bywa bardzo trudna. Ale dzięki temu możemy docenić jej piękno. To naprawdę bardzo niespotykane, że mężczyzna tworzy takie cuda. Sięgając po jego książkę wiem, że nigdy się nie rozczaruję.

   Nietrudno odgadnąć po tytule, że główną rolę właśnie w tej książce odgrywa list. List w butelce, który całkowicie przypadkowo trafia w ręce Theresy. Kobiety, której wiara w miłość już dawno została stracona. Po przeczytaniu listu, który głęboko ją poruszył postanawia znaleźć jego autora. Chce przekonać się, że jednak istnieją inni mężczyźni niż jej były mąż..

   Losy Theresy i Garetta z początku wydawały mi się mocno odrealnione. Jednak ta dwójka skradła moje serce. Byli tak prawdziwi, a jednocześnie tak pogubieni w swoich uczuciach. Każde z różnym bagażem doświadczeń i strat. A jednak coś ich połączyło. Coś czego zupełnie się nie spodziewali. Coś co może wywrócić ich dotychczasowe życie do góry nogami. Co prawda (uwaga spojler) zakończenie ich historii nie jest szczęśliwe, choć mocno wzruszające, warto sięgnąć po tą książkę. Tak jak i po pozostałe tego autora :)

   Na dzisiaj to już wszystko. A jaka książka jest u Was na czasie? Sama szukam jakichś inspiracji, z chęcią więc o tym poczytam :)

Miłego dnia,
Mariola

wtorek, 15 stycznia 2019

Moje spojrzenie na: "Jeszcze się spotkamy" Abbi Glines

Cześć!

   O mojej miłości do książek Abbi Glines wspominałam tutaj nie raz. W swojej biblioteczce posiadam już znaczną ich ilość. Dawno już nie czytałam historii bohaterów z Rosemary Beach, więc postanowiłam sięgnąć po "Jeszcze się spotkamy". Tym razem mogłam poznać historię Mase i Reese :)



Autor: Abbi Glines
Tytuł: Jeszcze się spotkamy
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 335
Moja ocena na Lubimy Czytać: 9/10
37/2018




   Szczerze mówiąc dawno nie pisałam żadnej notki o jakiejkolwiek książce i bardzo ciężko mi się zabrać za "Jeszcze się spotkamy". Można powiedzieć, że troszkę zapomniałam jak to się robi :D. Postaram się jednak coś stworzyć.

   Reese jest naznaczona okrutną przeszłością. Teraz pomimo tego, że jest wolna, nadal jest zakompleksiona na punkcie swojego wyglądu. Wydarzenia sprzed kilku lat nadal nie pozwalają jej na pełne zaakceptowanie swojego piękna. W tym pomoże jej właśnie Mase. Jest on mężczyzną zupełnie innym od tych z Rosemary Beach - skromne życie na własnym ranczu w pełni go satysfakcjonuje. Podczas jednej z wizyt u swojej przyrodniej siostry poznaje kobietę idealną. Nie wie jednak jak dużo czeka go pracy. Reese, jak dotąd nie zaufała żadnemu mężczyźnie...

   Na samym początku myślałam, że Ci bohaterowie nie przypadną mi do gustu. W końcu mam swoich ulubionych. Jednak im bardziej zagłębiałam się w losy Reese i Mase'a, tym coraz bardziej zaskarbiali sobie moją sympatię. Mogę śmiało stwierdzić, że po którą z książek Abbi bym nie sięgnęła, bohaterowie w jakiś sposób zawsze mnie do siebie przekonają :) 

   Muszę przyznać, że tak długiej przerwy od książek nie miałam dawno. Czasami bardzo mi brakuje tego klimatu, tego pochłonienia. Chciałabym, aby ten rok był jednak dla mnie bardziej łaskawy, jeżeli chodzi o czas na czytanie :) 

Wszystkiego dobrego! 
Mariola

środa, 2 stycznia 2019

Dlaczego tutaj tak cicho, czyli podsumowanie roku 2018

Cześć Kochani! 

  W końcu mogę zająć się blogiem tak jakbym tego chciała. Wszystkie niedomknięte sprawy i problemy powoli się wyjaśniają, a ja mogę z nowym rokiem zacząć zupełnie nowe życie. Zanim jednak opowiem o tym co spowodowało takie zmiany, podsumuję mój rok w kategorii "Czytanie książek". 

  W zeszłym roku przeczytałam 36 książek. Nie zakładałam żadnego planu czytelniczego, ponieważ nigdy nie udało mi się zrealizować swoich planów. Niestety taktyka, którą obrałam też nie przyniosła pozytywnych skutków :) Jednak w tym roku również nie zamierzam rzucać sobie wyzwań, bo przypuszczam, że ten rok także będzie bardzo pracowity. 

   Jest jedna rzecz, z której jestem bardzo dumna! Otóż zamiast zasypywać się książkami z biblioteki zaczęłam czytać książki, które zalegają na mojej półce. Spora ich część zniknęła i tym samym powstało miejsce na nowe 💙

   Kolejnym sukcesem były udziały w Book Tourach. Dzięki nim poznaje wielu wspaniałych ludzi, rozwijam swoje horyzonty i czerpię z tego ogromną radość! W tym miejscu muszę podziękować wszystkim organizatorkom, które mi zaufały i liczę na kolejne współprace 💙

   Dodatkowo z każdym kolejnym zdjęciem staram się obrać swój kierunek. Pokazać przez nie siebie. Aby treści, które przekazuję pokazywały część mnie i trafiały do Was, zostając na dłużej w pamięci. 

  Co do tych powodów. Moje życie przewróciło się do góry nogami. Właśnie dlatego mój blog ma już inną nazwę. Muszę oddzielić to, co było wcześniej grubą linią. Zaczynać swój świat zupełnie od podstaw to bardzo trudna sprawa. Wierzę jednak, że wszystkie przeciwności czemuś służą i dzięki nim stanę się silniejsza. Dzisiaj jestem kimś diametralnie innym niż rok temu, a dodatkowo mam przy sobie osoby, które staną za mną w każdej sytuacji. Dla takich osób i chwil warto żyć. 

  Nie będę zamęczać Was już więcej. Moim cichym marzeniem jest, aby to co kocham nadal było obecne w moim życiu. Są to książki i zwierzęta. Przyjaciele. Rodzina. Dzięki temu z każdym dniem staje się lepszą wersją samej siebie. I tego właśnie życzę Wszystkim, których znam. Bez wyjątku. Bądźcie dla siebie dobrzy. 

Na dzisiaj to już wszystko
Życzę Wam miłego wieczoru, 
Mariola, w sercu nadal Kocia Matka

sobota, 3 listopada 2018

Moje spojrzenie na: "Nauczyciel tańca" Anna Dąbrowska

Cześć Kochani! 

  Czasami jest tak, że z utęsknieniem czekamy na jakąś książkę. Bardzo zależy nam na jej przeczytaniu, na tym, aby ją po prostu mieć. Jednak po jej przeczytaniu czujemy ogromny niedosyt. Za dużo od niej oczekiwaliśmy. Tak właśnie stało się w przypadku "Nauczyciela tańca". 

 To już druga książka, poruszająca temat adopcji, którą przeczytałam w tak krótkim czasie. Muszę o tym wspomnieć na samym początku, bo książka ta nie jest łatwa. Przynajmniej dla mnie, ponieważ przeżycia takich dzieci zawsze mnie poruszają. Tym bardziej szkoda, że tak się zawiodłam. Ale o tym już za moment :)


Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: Nauczyciel tańca 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Ilość stron: 400
Moja ocena na Lubimy Czytać: 5/10
36/2018




Z autorką jak dotąd nie miałam do czynienia. Kojarzę, że powstała książka "W rytmie passady", ale niestety nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć :) O sobie mówi "W książkach zawsze stawiam na emocje". Mam wrażenie, że odnosi się to nie tylko do tych własnoręcznie napisanych :)



"Najtrudniej jest się wyrwać z szponów ciszy. Cisza nie zabija natychmiast, jest dyskretna, odznacza się wielką dyplomacją. Cisza otacza ciało jak drobinki pyłu unoszące się w powietrzu, uspokaja i sprawia, że chciałoby się zacząć krzyczeć, ale jak to zrobić, kiedy krzyk zostaje zdławiony przez odgłos przesuwanych wskazówek zegara?"


  Na samym początku poznajemy Dominika. Bardzo dużo pasji wkłada w swój taniec. Taniec, który pomaga okazać emocje w inny sposób. Poznajemy też Kaję. Dziewczynę, która opiekuje się swoją siostrą, która straciła głos w wyniku przykrych wydarzeń. Kiedy już nie ma nadziei, pojawia się światełko. Może Sara dzięki tańcowi też się otworzy? Tylko gdzie znaleźć osobę, która pomoże dziewczynie? I tutaj wkracza Domi. Ta trójka jest ze sobą bardziej powiązana niż mogłoby się z początku wydawać..

 Ta historia miała ogromne szanse na sukces. Jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Dopracowania? Być może. Mało mi było tańca. Za dużo bezsensownych dialogów. Za dużo słówka "wycedzić". Dzięki koleżankom, które również brały udział w Book Tourze mogłam zwrócić uwagę na takie drobne mankamenty. Drobiazgi, które niestety zniszczyły fajnie zapowiadającą się książkę. Na plus może działać fakt, że szybko ją przeczytałam. I uśmiałam się do łez dzięki Edwardowi oraz komentarzom dziewczyn :) Niestety to nadal za mało. Liczę jednak, że następna powieść Pani Ani, jeżeli trafi w moje ręce - okaże się zupełnie inna :)

Książkę przeczytałam dzięki Book Tour, organizowanym przez Książkowy Świat :) Dziękuję Michalino! 

Na dzisiaj to już wszystko, Kochani
Miłego wieczoru, 
Kocia Matka

środa, 24 października 2018

Moje spojrzenie na: "180 sekund" Jessica Park

Cześć Kochani!

  W ostatnim czasie za towarzyszkę służyła mi książka "180 sekund". Mogę śmiało powiedzieć, że swoje zadanie wykonała znakomicie - całkowicie zatopiłam się w świecie Alisson.

Co ważne, książkę przeczytałam dzięki Book Tourowi, którego organizatorką jest Patrycja, znana jako Kredzia. Odsyłam Was na jej cudownego instagrama!


Autor: Jessica Park
Tytuł: 180 sekund
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 400
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
35/2018



  Książka ta przewinęła mi się kilka razy przed oczami. Nie mogę tego samego powiedzieć o autorce. Kompletnie czarna dziura :D Na szczęście mamy internet, dzięki któremu udało mi się zdobyć kilka faktów. Otóż Jessica obecnie mieszka w New Hampshire z mężem, psami i kotem (💗). Po zdjęciach mogę wnioskować, że to bardzo przyjemna, sympatyczna i otwarta osoba. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej odsyłam Was na jej stronę o tutaj.

  Główna bohaterka - Alisson - stworzyła wokół siebie dość grube mury. Nikogo nie dopuszcza zbyt blisko. W końcu przez szesnaście lat wielokrotnie zostawała wystawiana przez kolejne rodziny adopcyjne. Nie wie jednak, że podczas trzeciego roku studiów jej otoczka zostanie brutalnie zburzona. Wszystko dzięki Esbenowi. Jemu wystarczyło tylko sto osiemdziesiąt sekund, by zobaczyć prawdziwą Alisson. Te trzy minuty zmienią życie nie tylko tych dwojga..

   Historia mnie całkowicie urzekła! Bardzo rzadko daję się ponieść emocjom, jednak tej książce się to udało. Wielkie brawa za postać Simona - co zauważyłam nie tylko ja, ale również pozostałe uczestniczki Book Touru. Pokochałam bohaterów, ich energię, zaangażowanie, ale i uczucia, jakie sobie okazują. To naprawdę piękne i warte poznania. Zdecydowanie Was zachęcam do przeczytania "180 sekund". I do przeprowadzenia takiego eksperymentu :)

   Na dzisiaj to już wszystko. Patrycjo - dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tego typu akcji! Liczę na więcej i mam nadzieję, że książka dotrze do Ciebie jak najszybciej, a wszelkie znaki naszej obecności wywołają uśmiech na Twojej twarzy :)

Miłego dnia, Kochani
Kocia Matka