środa, 5 lipca 2017

Opinia: Iris Johansen "Zabójcze sny"

   Po mojej ostatniej przygodzie z książką Mary Jane Clark nie byłam nastawiona zbyt optymistycznie do kolejnej książki tego typu. Jednak moja Lista Książek do Przeczytania jest bezwzględna i staram ściśle się jej trzymać😊. Tym razem w kolejce ukazały się "Zabójcze sny" Iris Johansen. I to co przeczytałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania! 😊

Autor: Iris Johansen
Tytuł: Zabójcze sny
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 306
Moja ocena na Lubimy Czytać: 7/10
35/100/2017

   Autorka mieszka w Gruzji, ma dwójkę dzieci oraz męża. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła w domu, kursując pomiędzy opieka nad dziećmi oraz studiowaniem. Jej pierwszym gatunkiem, a jednocześnie sukcesem były romanse - których jeszcze nie miałam okazji czytać. Następnie Johansen postanowiła zająć się romansami historycznymi ( chyba się polubimy 😃), a w 1996 roku postanowiła spróbować z kryminałami. Było to doskonałym pomysłem!

   Książka, którą miałam okazję czytać opowiada o Sophie, która jest terapeutką snu. Poznajemy ją w naprawdę zaskakujących okolicznościach. W swojej przeszłości stworzyła coś, co teraz zostaje obrócone przeciwko niej, a w dodatku może zagrozić milionom ludzi. Swoją nienawiść kieruje do przełożonych, którzy w owym czasie wykorzystali jej badania oraz potencjał do niecnych celów. Nienawiść ta prowadzi do żądzy mordu. Jednak w uczuciu tym nie jest odosobniona. Istnieje ktoś, kto również został skrzywdzony przez złych ludzi i nie spocznie dopóki ich nie zgładzi. A gdyby tak połączyli swoje siły..

   Po pierwsze - chciałabym pogratulować autorce tak świetnego sposobu na zachęcenie czytelnika. Gdy tylko przeczytałam kilka pierwszych stron już wiedziałam, że niezależnie od wszystkiego, muszę ją skończyć. Podniesienie emocji - w moim przypadku podziałało idealnie. Nie ma w tej książce nudy, nie ma czasu na zbędne dialogi - ciągle coś się dzieje. Główni bohaterowie są tak skonstruowani, że nie irytują, nie są nudni, czy po prostu głupi. Na początku sam temat myślałam, że mnie rozczaruje - nie leży on w sferze moich zainteresowań. Jednak z każdą kolejną stroną wciągałam się w akcję, myśląc co też przydarzy się w następnej kolejności. Byłam zaskoczona, a jednocześnie niepewna, jaki będzie koniec. Jest to jedna z lepszych książek, jakie do tej pory czytałam. 

   Pomijając fabułę: w ogóle nie czułam, że czytam tą książkę! Szło mi to tak płynnie, że jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Jedyny minus, jaki mi osobiście przeszkadzał, to ta okładka 😃. Myślę, że gdyby była trochę inaczej skonstruowana, na pewno przyciągnęłaby więcej czytelników.
To tyle ode mnie na dziś!! 

PS Fajnie, że ktoś mnie czyta! Dzięki 😊 Sprawiacie mi tym ogromną radość!

Kocia Matka 😻

2 komentarze: