Skoro uważam siebie za Kocią Matkę (historia powstania tego miana zostanie omówiona w osobnym poście) to myślę, że nadszedł właśnie czas przedstawić Wam moje dziecię :D Moim światem zawładnęła kotka o imieniu Lara. Pokochałam ją od pierwszej chwili i nie wyobrażam sobie bez niej życia :) Zacznę zatem od samego początku :)
Lara urodziła się w mega śmieszny dzień - Prima Aprilis, właśnie tak pierwszego kwietnia 2016 roku :) Byłam obecna przy narodzinach jej oraz dwójki rodzeństwa :) Tak wyglądała jako małe, bezbronne kociątko :)
Czyż nie jest urocza? Oczywiście cała trójka była stale pod moją opieką, ponieważ maleństwa były chore. Na szczęście wszystko dobrze się potoczyło :) W czerwcu musiałam wyjechać do mojej babci, która mieszka blisko 300 kilometrów ode mnie. Było to dla mnie straszne. Musiałam zostawić moje słodkie kociaku. Jednak moja mam, która nauczyła mnie miłości do zwierząt ( i de facto sama jest Kocią Matką), zajęła się nimi doskonale.
Oto cała trójka małych urwisów :) Bardzo żałuję, że nie mogłam podziwiać jak rosną, rozwijają się. Ponownie zobaczyłam je w sierpniu, kiedy to podjęłam decyzję, że zamieszkam ze swoim narzeczonym. Wtedy to właśnie została podjęta decyzja, że Lara zamieszka z nami. Niestety nie zabrałam jej w sierpniu ze sobą. Natomiast umówiłyśmy się z mamą na inny termin.
Kiedy to nastąpiło? Jak Lara zaaklimatyzowała się w nowym miejscu? I w ogóle jakie zdanie miał mój narzeczony w tej kwestii? O tym napiszę już niedługo, ponieważ ta historia jest naprawdę dłuuuuga :)
Na sam koniec zdjęcie mamy tych cudownych stworzonek :)
Piękna prawda? :)
Pozdrawiam i przesyłam Wam kocie pozdrowienia! :)
Kocia Matka 😻




Śliczne kotki, ja uwielbiam rude i bure.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny i życzę dalszych sukcesów w w prowadzeniu bloga
Ja również dziękuję za pomoc! :)
OdpowiedzUsuń