Cześć Książkoholicy!
Na samym początku muszę przyznać, że wypracowanie sobie systematyczności jest bardzo żmudną i ciężką pracą. Możecie w tym miejscu mnie z tego rozliczyć - poddam się karze bez żadnych oporów :) Mam jednak malutką nadzieję, że książka, o której chcę Wam opowiedzieć, załagodzi kryzys :)
Mówię tutaj o książce "Chłopak, który bał się być sam". Książka ta jest trafiła do mnie dzięki mega pozytywnej Weronice prowadzącej bloga Kto czyta książki - żyje podwójnie. Jak możecie się domyślić, tym razem także był to Book Tour!
Autor: Marieke Nijkamp
Tytuł: Chłopak, który bał się być sam
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 280
Moja ocena na Lubimy Czytać: 9/10
33/2018
Gdy poznałam imię i nazwisko autora - kompletnie nic nie przyszło mi do głowy. Dlatego bardzo pomocny okazał się wujek Google, który powiedział mi o tej osobie kilka faktów. Nic dziwnego, że nie znam autorki, gdyż "Chłopak, który bał się być sam" jest jej debiutancką powieścią Marieke pochodzi z Holandii, a na co dzień pracuje jako urzędnik.
"Naszą największą siłą jest przerażenie, bo boimy się tylko wtedy, kiedy mamy coś do stracenia - nasze życie, ludzi, których kochamy... godność."
Książka opowiada o 54 minutach. Minutach, które całkowicie zmieniają rzeczywistość. Każde z czwórki bohaterów przeżywa je zupełnie inaczej, pomimo, że są w epicentrum akcji. Otóż w szkole, do której uczęszczają bohaterowie rozpoczyna się nowy semestr. Wiadomo, przemówienia na dużej sali, zazwyczaj długotrwałe i męczące, a po nich rozejście się do klas. Tymczasem, gdy pani dyrektor pozwala iść nikt nie może opuścić sali. Drzwi zostały zablokowane i żaden z uczniów nie ma pojęcia jaki dramat rozegra się na ich oczach.
Wraz z bohaterami przeżywałam te 54 minuty. Emocje jakie nimi rządziły, działały także na mnie. Przerażenie mieszało się z rozpaczą i niepewnością To bardzo mocna książka, ale porusza bardzo ważne kwestie nastoletnich ludzi. Pokazuje nam jak samotność może wpłynąć na całe nasze życie. W tym przypadku wpłynęła w najgorszy z możliwych sposobów.
Polecam sięgnąć po tą książkę, nawet z samej ciekawości. Nie jest to łatwo lektura, ale gwarantuję, że warta uwagi. Może nie do końca będzie zrozumiała na początku, a le w miarę czytania kolejnych stron, porwie Was w swoje sidła.
Weroniko - bardzo dziękuję za udział w Book Tourze! Była to dla mnie czysta przyjemność :)
I to już wszystko,
Miłego i słonecznego dnia, Kochani
Kocia Matka

Właśnie nie spotkałam się chyba z ani jedną negatywną opinią tej książki, jednak ja mam tyle chciejek na liście, że jeśli chciałabym przeczytać tę, to wylądowała by ona naprawdę, naprawdę daleko :D
OdpowiedzUsuńGdyby nie book tour również ciężko byłoby mi znaleźć czas :D
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń