niedziela, 29 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Za zamkniętymi drzwiami" B. A. Paris

Witajcie Kochani!

  Rzadko czytam książki, które nie są obyczajówkami czy romansami. Jednak tym razem, za namową koleżanki, sięgnęłam po "Za zamkniętymi drzwiami". I muszę jej podziękować. Po pierwsze za użyczenie mi tej książki, a po drugie, że pokazała mi tak świetną historię :) Zapraszam :)


Autor: B. A. Paris
Tytuł: Za zamkniętymi drzwiami
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 304
Moja ocena na Lubimy Czytać: 10/10
27/100





B. A. Paris jest matką pięciu córek. Podziwiam ją, że miała czas napisać cokolwiek. "Za zamkniętymi drzwiami" jest jej debiutancką powieścią. Dzięki niej zasłynęła w światku pisarzy, a sama książka bije rekordy popularności. Czy słusznie?

"Nic nie pozbawia nas sił równie skutecznie jak strach."

   Grace prowadzi idealne życie, ma idealnego  męża, dom. Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Jednak nikt nie wie dlaczego Grace zawsze pojawia się w towarzystwie Jacka. Nigdy nie zostaje sama. Nie wychodzi z domu bez męża. Jasne, ktoś może uznać to za ogromne przywiązanie. Ale jak wytłumaczyć choćby kraty w oknach domu?

     Słyszałam o tej książce wiele opinii, byłam jej bardzo ciekawa. Na początku myślałam, że historia ta będzie przereklamowana, co zdarza się w przypadku dużej promocji takich książek. Jednakże już od pierwszych stron, gdy Grace wprowadza nas w swoją sytuację, można zauważyć, że książka ta będzie niebanalna. I taka właśnie jest. Autorka świetnie skonstruowała bohaterów, jak i samą akcję. Sprawiła, że nie ma się ochoty kończyć na jednym rozdziale. Zdecydowanie polecam! 

   Już niebawem pojawią się bardzo ciekawe książki, takie jak "Dziewczyna z pociągu" oraz książka z Book Touru "Bieg do gwiazd". Zapewniam Was, że będzie bardzo ciekawie :)

Miłego dnia Kochani,
Kocia Matka

wtorek, 24 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Ślub z ogłoszenia" Debbie Macomber

Cześć Kochani! 

   Nadeszło lato! W końcu. Nareszcie mogę powiedzieć, że żyję :) Od razu ma się ochotę sięgnąć po książki, które kojarzą nam się z latem. Tak też było w przypadku "Ślubu z ogłoszenia". Czyż ta okładka nie zachęca? Mnie bardzo :) Zapraszam :)


Autor: Debbie Macomber
Tytuł: Ślub z ogłoszenia
Wydawnictwo: HarperCollins
Ilość stron: 397
Moja ocena na Lubimy Czytać: 8/10
26/2018





  Pisarska kariera Debbie Macomber rozpoczęła się dość w nietypowy sposób. Długo pracowała nad pierwszą powieścią - zajęła się nią po urodzeniu czwórki dzieci. Pisała w kuchni na starej maszynie. Miała pewne problemy z dysleksją, dlatego większość jej maszynopisów zostało odrzuconych. Jednak po ciężkich próbach udało się jej i dzięki temu jest jedną z bardziej znanych autorek romansów. 

  "Ślub z ogłoszenia" to w zasadzie zbiór dwóch dłuższych opowiadań. Oba łączy właśnie poszukiwanie miłości przez ogłoszenie. Jednocześnie są to bardzo różne historie. W pierwszym z nich pt. "Łzy szczęścia" to syn postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć odpowiedniego tatę dla siebie oraz męża dla mamy. Ma jasno określone kryteria. I właśnie postanawia umieścić ogłoszenie w gazecie. Dori jednak jest przerażona tym faktem. Z opresji jednak ratuje ją Gavin. On również ma problemy ze swoją córką, która usilnie potrzebuje matki...

  W drugim pt. "Wielka tajemnica" mamy do czynienia z rezolutnymi nastolatkami. I małymi intrygantkami. Linsdey zamierza pomóc mamie. Również zamieszcza ogłoszenie. Gdy Meg dowiaduje się o intrydze, zmierza na spotkanie z jednym celem: wyjaśnić nieporozumienie. Jednak na miejscu okazuje się, że Steve także został wrobiony. Co istotne mężczyzna wydaje się Meg całkiem atrakcyjny...

   Mogę z czystym sumieniem polecić tą książkę na takie gorące dni. Jako towarzyszka na plaży sprawdzi się znakomicie. Czyta się ją nieprawdopodobnie szybko. Co więcej możemy podziwiać niezwykłą pomysłowość małych bohaterów, zaśmiewając się przy tym do łez. Gwarantuję Wam naprawdę niezapomniane wrażenia. Jak na taką niepozorną książkę, ta przeszła moje najśmielsze oczekiwania :)

Jeszcze raz gorąco polecam :) Ta książka na stale zagości na mojej półce :) Myślę, że będzie jej przytulnie :)

Miłego dnia Kochani,
Kocia Matka

czwartek, 12 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Wyścig po miłość" Elizabeth Bevarly

Witajcie Mole Książkowe!

   Czy tylko mnie pogoda za oknem tak okropnie dobija? Nie mam ochoty na nic, poza schowaniem się pod kocem. Nawet czytanie książek nie pomaga.. :( Jednak "Wyścig po miłość" sprawił, że spędzanie czasu w domu było o wiele przyjemniejsze :) Ale może do rzeczy :)


Autor: Elizabeth Bevarly
Tytuł: Wyścig po miłość
Seria: Wszystko dla Pań
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 224
Moja ocena na Lubimy Czytać: 7/10
25/100




Elizabeth Bevarly to kobieta wszechstronnie uzdolniona. Za czasów młodości pracowała w przeróżnych miejscach. Jej pierwsza powieść została wydana w 1989. Jest autorką wielu książek, słynących ze swojej popularności. Osobiście z tą autorką spotykam się po raz pierwszy :)

   Derby w Louisville są bardzo ważnym wydarzeniem w światku końskich wyścigów. Zwłaszcza dla Cola Earlego. Chociaż jest pewien umiejętności swojej klaczy, nie chce zapeszyć i nie rezerwuje zawczasu hotelu. Na szczęście jego agentka znajduje rozwiązanie. Wynajmuje domek jednej z mieszkanek Louisville. Nie wie, że tym sposobem jego życie przewróci się do góry nogami.

   Dla Lulu Flannery każdy gorsz jest na wagę złota. W jej domku ciągle coś wymaga remontu. Dlatego z ogromnym ociąganiem zgadza się wynająć swój ukochany, dopieszczony dom kompletnie nieznanej osobie. Kosztuje ją to bardzo dużo zmartwień i nerwów. W głowie ma najczarniejsze scenariusze. Jednak nie wpadła na to, że lokator może zburzyć jej solidnie zbudowany mur..

   Na początku muszę nawiązać do zwodniczej okładki. Od samego początku, gdy sięgnęłam po tą książkę byłam przekonana, że jest to romans historyczny! Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy była to pomyłka :) Sama historia jest napisana z humorem, dopracowana w detalach, bohaterowie są tacy, jakich lubię najbardziej ( zarówno Lulu jak i Col). Wydanie zmieniłabym na bardziej przyjemne, aby więcej osób mogło po nią sięgnąć :) Takie komedie romantyczne to ja lubię! :)

  A jak mija Wasz czas? Czy podczas urlopów macie chwilę na choćby kilka stron książki? :) Ja podczas urlopu dopiero mogę oddać się czytaniu całkowicie :) I powiem Wam jedno: Uwielbiam ten stan! 

Miłego i słonecznego dnia Kochani, 
Kocia Matka 

poniedziałek, 2 lipca 2018

Moje spojrzenie na: "Byłaś moja" Abbi Glines

Witajcie Kochani!

  Po dłuższej przerwie od książek Abbi Glines postanowiłam jednak sięgnąć po "Byłaś moja". Oczywiście nie muszę chyba przyznawać, że z miłą chęcią to uczyniłam :) Na sam początek mogę powiedzieć to, co zwykle mówię o dziełach tej autorki - nie zawiodłam się :)



Autor: Abbi Glines
Tytuł: Byłaś moja
Cykl: Rosemary Beach (tom 9)
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 320
Moja ocena na Lubimy Czytać: 7/10
24/100





   Abbi Glines jest zaskakująca w tym co robi. Potrafi tak doskonale budować akcję, że nie masz ochoty przestać. Co najważniejsze jej książki utrzymują stały poziom. Przynajmniej tak było dotychczas.

 W dziewiątej części spotykamy się ze znaną z wcześniejszych historii - Bethy, która tragicznie straciła swojego ukochanego, oraz Trippa, o którym wiemy doprawdy niewiele. Tych dwoje w dawnej przeszłości łączyło ogromne uczucie. Jednak, aby być z Bethy Tripp musiał poświęcić wiele, w tym zostawić Rosemary Beach i dziewczynę. Po kilku latach wraca, lecz jego ukochana ma innego i stała się zupełnie inną osobą..

 Książka, która zapowiadała się, tak jak poprzednie zresztą, na świetną historię tym razem mnie nie porwała. Wręcz czułam jakbym czytała ją z przymusu. Aby poznać dalsze historie. Myślę, że częściowo spowodowane jest to osobowością bohaterów. Staram się naprawdę być otwarta i rozumieć, jednak tym razem nie dałam rady. Mam nadzieję, że następne tomy zatrą nieprzyjemne wrażenie po tej :)

PS Wiecie ile czasu zajmują remonty? Okropność. Dodatkowo nie mogę trafić na dobrą książkę.. Czekam na dobrą passę :)

Życzę Wam miłego dnia, Kochani! 
Kocia Matka