wtorek, 20 lutego 2018

Moje spojrzenie na: Trixi von Bülow "Niech w końcu coś się zdarzy"

Witajcie!

   Zanim zacznę muszę to powiedzieć: spójrzcie na tą okładkę! Teraz już wiecie dlaczego sięgnęłam po tą książkę :) Generalnie nawet nie sprawdziłam o czym jest ta książka tylko po prostu ją chwyciłam i pognałam do kasy :D Cena też miała swój wpływ - kosztowała niecałe 10 złotych więc myślałam, że było warto. Czy było? Zaraz się o tym przekonacie :) Zapraszam :)



Autor: Trixi von Bülow
Tytuł: Niech w końcu coś się zdarzy
Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 228
Moja ocena na Lubimy Czytać: 5/10
7/2018




   Trixi von Bülow mieszka w Monachium wraz z mężem i dwoma synami. Pracuje jako dyrektor programowa w niewielkim monachijskim wydawnictwie. Znana jest ze swoich poradników: "Mężczyźni. Podręczna instrukcja obsługi", "Co zrobić, żeby mężczyzna oszalał na twoim punkcie", "Co zrobić, żeby twoje życie stało się piękniejsze". Coś przeczuwam, że niedługo po nie sięgnę :D ( Nie żebym była taka zdesperowana - z czystej ciekawości :)).


"Byłam chomikiem na karuzeli, kręciłam kółko za kółkiem, a mądre stwierdzenie, że droga jest celem, brzmiało w moich uszach jak szyderstwo."

  Głowna bohaterka - Fritzi - zostaje bez męża , za to z cudowną córeczką. Mija rok, życie kobiety nadal toczy się spokojnym rytmem. Za spokojnym. Gdy nadchodzą jej czterdzieste urodziny przyjaciółka Fritzi pomaga jej odnaleźć nowe pragnienia i spełnić dotychczas ukrywane. Kobiety lądują więc nad morzem, gdzie spędzają kilka dni, którte całkowicie odmienią naszą Fritzi, znajdzie w sobie cechy, o których dotąd nie miała pojęcia. A pomoże jej przystojny, młody mężczyzna :) A z tego to już na pewno będą kłopoty :)


"W życiu każdej kobiety przychodzi taka chwila, kiedy wyrzuca za burtę wszystkie zasady."

  Czytając tą książkę, mam wrażenie, że główna bohaterka tak naprawdę jest nastolatką, która pragnie szaleństwa w swoim życiu. Bohaterka w ogóle nie zachowuje się dorośle. Rozumiem, młody, namiętny mężczyzna może zawrócić w głowie, ale nie wiem, czy naprawdę istnieją tak naiwne kobiety. niestety ze smutkiem stwierdzam, że w książce spodobała mi się tylko okładka. Nie widzę tutaj obiecanego dowcipu oraz ciepła. A o inteligencji tym bardziej nie ma mowy. Myślę, że istnieje jednak kilka innych lepszych książek w podobnym klimacie :)

Już w następnym poście powrócę do Tamilii, perskiej narzeczonej, a teraz już żony :) Myślę, że warto czekać :)

Miłego dnia, Kocia Matka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz