sobota, 24 lutego 2018

Moje spojrzenie na: Emma Chase "Unieważnienie"

Witajcie!

   W dniu dzisiejszym opowiem Wam o kolejnej książce, która zalegała na mojej półce. Co ważne już teraz zdradzę Wam, że tylko zajmowała miejsce, ale z sentymentu jej nie oddam. Dostałam ja bowiem na swoje dwudzieste urodziny od moich przyjaciółek :)



Autor: Emma Chase
Tytuł: Unieważnienie
Cykl: The Legal Briefs
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 416
Moja ocena na Lubimy Czytać: 4/10
9/2018




   Autorkę tej książki kojarzę głównie ze słynnej serii "Tangled". Bardzo chciałam przeczytać którąś z tych książek. W zamian za to dostałam "Unieważnienie". Emma na co dzień mieszka w New Jersey wraz z mężem oraz dwójką dzieci, a także dwoma psiakami. Jej powieści są pełne humoru, ciekawej akcji, różnorodnych bohaterów, a także mocno erotycznych scen. Książki tej autorki trafiają na szczytowe miejsca w rankingach książkowych. 

"Młodzieńcza miłość jest silna. Pierwsza miłość jest potężna. Jednak kiedy jesteście
młodzi, nie wiecie, bo wiedzieć nie możecie, jak długie naprawdę jest życie. A jedyną pewną
w nim rzeczą, prócz śmierci i podatków, są zmiany."

   On - mężczyzna pożądany przez kobiety. Podziwiany przez mężczyzn, którzy mu zazdroszczą. Poznajemy go w momencie, gdy to dowiaduje się, że zostanie ojcem. Chce ponieść konsekwencje swoich czynów: poślubić matkę dziecka i zaopiekować się tymi dwoma istotami. Jenna natomiast ma zupełnie inne podejście - wymusza na mężczyźnie dalsze rozwianie swoich pasji kosztem pozostania jej w domu rodzinnym. Tak właśnie się staje. Stanton wyjeżdża i wraz z Jenną prowadza otwarty związek. Taki układ wydaje się być satysfakcjonujący. Mężczyzna korzysta z życia. Pomaga mu w tym Sofia, która zna facetów od podszewki i nie chce się angażować.  Problemy pojawiają się, gdy Jenna postanawia wyjść za mąż. Jednak jej wybrankiem nie jest Stanton. Sprawy bardzo się komplikują i przybierają nieoczekiwany obrót. 

   Bardzo dużo oczekiwałam od tej książki. I może to jest mój główny problem. Muszę z przykrością przyznać, że zawiodłam się. Tyle wspaniałych rzeczy słyszałam o autorce. O jej książkach. A tutaj takie rozczarowanie. Co mam na myśli? Otóż płytkość bohaterów. Łatwowierność. Po zachęcającym początku z każdą kolejną stroną moje zaciekawienie opadało. Za plus uznaję sceny erotyczne - nie są one wyuzdane, ukazane  w ciekawy sposób. Cała reszta moim zdaniem nie trafia w mój gust. Brakuje mi w niej tego elementu, który by mnie porwał. A szkoda, bo uważam, że książka ma potencjał. Tylko niestety niewykorzystany przez autorkę. 

"I nagle zdajecie sobie sprawę – nagle jesteście pewni – jak głębokie żywicie do kogoś uczucia, uświadamiacie sobie, ile ta osoba dla was znaczy, kiedy stajecie twarzą w twarz z możliwością jej straty."

   Uff powoli kończę upieranie się z książkami na ten miesiąc :) Już w następnym poście o jednej z mojej ulubionej serii! Pamiętacie rodzinę  Hathaway? Jeśli tak to już wiecie o niczym będzie mowa w najbliższym czasie :)

Życzę Wam miłego i dziękuję, że jesteście :) 
Kocia Matka

czwartek, 22 lutego 2018

Moje spojrzenie na: Laura Fitzgerald "Perska żona"

Witajcie!

   Tak jak wspomniałam wcześniej - dziś znowu spotykamy się z Tamilą, bohaterką "Perskiej narzeczonej". Teraz akcja toczy się wokół ślubu dziewczyny. Jej walce z przeciwnikami tej miłości i niespodziewanymi spotkaniami. Tym razem będzie o wiele ciekawiej :)



Autor: Laura Fitzgerald
Tytuł: Perska żona
Cykl: Perska narzeczona (tom 2)
Wydawnictwo: Remi
Ilość stron: 368
Moja ocena na Lubimy Czytać: 7/10
8/2018




   O autorce wspomniałam już co nieco we wcześniejszym poście. Teraz podam tylko kilka dodatkowych informacji :) Uczęszczała do szkoły średniej w Świętych Aniołach Boskiego Zbawiciela w Milwaukee. Podczas studiów poznała swojego przyszłego męża. Do pisania książek ostatecznie powróciła po urodzeniu dwójki dzieci. Od tego momentu napisała już cztery książki, a każda z nich okazuje się sukcesem. 

"W mojej ojczyźnie, w Iranie, który tak głęboko we mnie siedzi, na dobre i na złe, do miłości ma się prawo tylko za zamkniętymi drzwiami."

   Jest! Udało się! Główna bohaterka znalazła męża i dzięki temu ma szansę na zostanie w kraju. Teraz pozostaje tylko przebyć rozmowę w Urzędzie Imigracyjnym. Prosta droga. Niestety jak to w życiu bywa -nigdy nic nie jest proste. Na drodze do szczęścia Tami oraz Ike'a stają różne przeszkody. Najpierw jest to jego rodzina, później były narzeczony dziewczyny, a na samym końcu sam Urząd. Dziewczyna nie może poradzić sobie z zaistniałą sytuacją, wierzy jednak, że jej idylliczny świat będzie trwał nadal. Otóż bardzo się zdziwi. 

"Przysięgam, dziewczyno z Persji. Prawdziwa miłość odgania wszystkie strachy."

   Ta część podoba mi się o wiele bardziej. Akcja jest bardziej dynamiczna, bohaterowie wyraziści, a sama historia przybiera nieoczekiwany obrót. 

"W mojej ojczyźnie, w Iranie, który tak głęboko we mnie siedzi, na dobre i na złe, do miłości ma się prawo tylko za zamkniętymi drzwiami."

   Tami, przez wpojone przez swój ojczysty kraj zasady bardzo trudno jest otworzyć się na uczucia wobec Ike'a. Boi okazywać się swoje pragnienia, uważa że powinna być żoną posłuszną swojemu mężowi, czego chłopak nie akceptuje i próbuje zmienić. Chce sprawić, by dziewczyna zawsze najpierw myślała o swoich potrzebach. By stała się odważna i gotowa walczyć o ich związek. Droga do tego celu jest długa i wyboista, ale nie niemożliwa do przejścia. Perypetie bohaterów tylko dodają uroku i jeszcze bardziej zachęcają do przeczytania tej książki :) Zatem gorąco polecam :)

   Ufff, ale się rozpisałam. Cieszę się, że sięgnęłam po drugą część tej historii. Mogłam z zupełnie innej strony spojrzeć na bohaterów i ich zachowania czy podejmowane decyzje. Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po obie książki Laury Fitzgerald :)

Tymczasem, aby nie przedłużać, życzę Wam miłego dnia

Kocia Matka

wtorek, 20 lutego 2018

Moje spojrzenie na: Trixi von Bülow "Niech w końcu coś się zdarzy"

Witajcie!

   Zanim zacznę muszę to powiedzieć: spójrzcie na tą okładkę! Teraz już wiecie dlaczego sięgnęłam po tą książkę :) Generalnie nawet nie sprawdziłam o czym jest ta książka tylko po prostu ją chwyciłam i pognałam do kasy :D Cena też miała swój wpływ - kosztowała niecałe 10 złotych więc myślałam, że było warto. Czy było? Zaraz się o tym przekonacie :) Zapraszam :)



Autor: Trixi von Bülow
Tytuł: Niech w końcu coś się zdarzy
Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 228
Moja ocena na Lubimy Czytać: 5/10
7/2018




   Trixi von Bülow mieszka w Monachium wraz z mężem i dwoma synami. Pracuje jako dyrektor programowa w niewielkim monachijskim wydawnictwie. Znana jest ze swoich poradników: "Mężczyźni. Podręczna instrukcja obsługi", "Co zrobić, żeby mężczyzna oszalał na twoim punkcie", "Co zrobić, żeby twoje życie stało się piękniejsze". Coś przeczuwam, że niedługo po nie sięgnę :D ( Nie żebym była taka zdesperowana - z czystej ciekawości :)).


"Byłam chomikiem na karuzeli, kręciłam kółko za kółkiem, a mądre stwierdzenie, że droga jest celem, brzmiało w moich uszach jak szyderstwo."

  Głowna bohaterka - Fritzi - zostaje bez męża , za to z cudowną córeczką. Mija rok, życie kobiety nadal toczy się spokojnym rytmem. Za spokojnym. Gdy nadchodzą jej czterdzieste urodziny przyjaciółka Fritzi pomaga jej odnaleźć nowe pragnienia i spełnić dotychczas ukrywane. Kobiety lądują więc nad morzem, gdzie spędzają kilka dni, którte całkowicie odmienią naszą Fritzi, znajdzie w sobie cechy, o których dotąd nie miała pojęcia. A pomoże jej przystojny, młody mężczyzna :) A z tego to już na pewno będą kłopoty :)


"W życiu każdej kobiety przychodzi taka chwila, kiedy wyrzuca za burtę wszystkie zasady."

  Czytając tą książkę, mam wrażenie, że główna bohaterka tak naprawdę jest nastolatką, która pragnie szaleństwa w swoim życiu. Bohaterka w ogóle nie zachowuje się dorośle. Rozumiem, młody, namiętny mężczyzna może zawrócić w głowie, ale nie wiem, czy naprawdę istnieją tak naiwne kobiety. niestety ze smutkiem stwierdzam, że w książce spodobała mi się tylko okładka. Nie widzę tutaj obiecanego dowcipu oraz ciepła. A o inteligencji tym bardziej nie ma mowy. Myślę, że istnieje jednak kilka innych lepszych książek w podobnym klimacie :)

Już w następnym poście powrócę do Tamilii, perskiej narzeczonej, a teraz już żony :) Myślę, że warto czekać :)

Miłego dnia, Kocia Matka

niedziela, 11 lutego 2018

Moje spojrzenie na: Laura Fitzgerald "Perska narzeczona"

Witajcie!

   Dzisiaj przychodzę do Was z książką, która rozpoczyna cykl "Perska narzeczona". Sięgnęłam po tę książkę, dlatego, że w domu posiadam część drugą tej historii. Z reguły nie lubię zaczynać od części kolejnych i w tym przypadku również tak było. Dzięki temu mogę Wam dziś opowiedzieć o bardzo ciekawej historii :) Zapraszam :)



Autor: Laura Fitzgerald
Tytuł: Perska narzeczona
Cykl: Perska narzeczona (tom 1)
Wydawnictwo: Remi
Ilość stron: 300
Moja ocena na Lubimy Czytać: 6/10
6/2018




   Laura Fitzgerald dorastała w Wauwatosa. Uczyła się na Uniwersytecie Wisconsin, a specjalizuje się w dziennikarstwie oraz historii. Pracowała w wielu miejscach: jako reporter w gazecie, różnego rodzaju stanowiskach w firmie produkującej oprogramowania podatkowe, by na końcu zająć się tym co towarzyszyło jej od zawsze - pisaniem książek. Wraz z mężem wiele podróżowała po Europie.

"Zakazana radość smakuje jeszcze lepiej."

   Tamila Soroush w dzieciństwie mieszkała w kraju, gdzie wolność jest codzienną sumą wyborów. Niestety okoliczności sprawiają, że wraz z rodzicami musi wrócić do Iranu. Miejsca, które składa się w większości z zakazów. Każdy dzień tam jest niczym kara za dzień wolności. Jednak, gdy osiąga wiek 27 lat ojciec dziewczyny przekazuje jej paszport wraz z biletem do Ameryki. Tamila, aby zdobyć nowe życie musi podczas swojej trzymiesięcznej wizy znaleźć męża, co pozwoli jej na pozostanie w tym kraju. Droga do osiągnięcia celu przez dziewczynę jest kręta i trudna do pokonania, a czasu coraz mniej. Jak Tamila poradzi sobie w tak różnym kraju od Iranu? Czy będzie zdana tylko na siebie? Jakie tajemnice ukrywają przed nią rodzice? Na te i wiele innych pytań odpowie właśnie ta książka. 

   To co najbardziej podoba mi się w książce to to, że wszystko co wydaje się oczywiste wcale takie nie jest. Dziewczyna nie wie o swojej rodzinie wielu prawd, przez co patrzy na nich zupełnie inaczej niż jej siostra. Jednakże Tamila jest silna i pomimo przeciwności postanawia walczyć o swoja wolność. Brakuje jej niestety pewności siebie i to bardzo często jest powodem jej zguby. I właśnie to sprawia, że niekoniecznie lubię główną bohaterkę. Nie potrafi walczyć o to co naprawdę istotne. Czasami jest okropnie nierozważna. Mam nadzieję, że druga część zmieni moje zdanie, bo historia sama w sobie jest dobra. Czasami przewidywalna jednak mimo wszystko wciągająca. 

   Niestety książka ta nie porwała mnie ta jak tego oczekiwałam. A szkoda, bo postacie drugoplanowe są bardzo barwne i skrajnie różne. Jednak jedno postać potrafi całkowicie odmienić moje uczucia. 

Już niedługo kolejna część historii o Tamilii, ale zanim o niej opowiem, spotkamy się z inną autorką :) Już niebawem wszystko się wyjaśni :)

Miłego dnia Kochani! Kocia Matka

czwartek, 8 lutego 2018

Moje spojrzenie na: Karolina Wilczyńska "Po nitce do szczęścia"

Witajcie!

   Tak jak mówiłam - dzisiaj przyszła kolej na trzecią część Stacji Jagodno. Kolejna książka nie zmieniła mojego zdania do całego cyklu, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej zakochałam się w Jagodnie i mieszkańcach tej uroczej miejscowości. Więcej opowiem już za chwilę. Na początek kilka drobnych faktów :)



Autor: Karolina Wilczyńska
Tytuł: Po nitce do szczęścia
Cykl: Stacja Jagodno (tom 3)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 320
Moja ocena na Lubimy Czytać: 9/10
5/2018



O pani Karolinie pisałam kilka postów wcześniej - więc zachęcam Was do zajrzenia i przeczytania. Dzisiaj zamieszczę kilka informacji z okładki książki. Wyczytałam tutaj, że autorka jest prezesem własnej fundacji (ogromne zaskoczenie i podziw). Oprócz tego prowadzi normalne życie: jest żoną, matką oraz właścicielką jamnika. Duży plus za miłość do zwierząt. Oczywiście lepszy byłby kot :) (Z całego serca polecam!)

"Losu nie da się oszukać. Można go co najwyżej zmylić. I nawet jeśli ta chwila trwa wiele lat, to i tak w końcu przychodzi czas na prawdę. Co zrobić? Trzeba znaleźć siłę i stawić temu czoła. Nawet gdyby miała to być ostatnia rzecz w życiu. To i tak lepsze niż śmierć w kłamstwie."

   Podczas kolejnej podróży do Jagodna autorka skupiła się na historii żony wójta. Główna bohaterka Tamara pomaga kobiecie stać się niezależną osobą, ku ogromnemu niezadowoleniu wójta. Pomaga jej w tym Marzena, która swoją osobą przyciąga uwagę angielskiego kuzyna hrabianek. Marysia przeżywa swoje pierwsze zauroczenie i jest zaskoczona odmienioną postawą babci Ewy, która w kryzysowej sytuacji pomaga dziewczynie.  Jeżeli chcecie wiedzieć więcej - musicie koniecznie przeczytać tą książkę :)

   Autorka potrafi w niesamowity sposób wzbudzać emocje. Uwielbiam zatapiać się w stworzony przez nią świat. Staje się to tak szybko i tak niezauważalnie. Dodatkowo te tajemnice, które jeszcze bardziej wzmagają chęć przeczytania książki. Jedyne czego żałuję, to tego, że książka tak szybko się kończy. Czytasz wspaniałą, wzruszającą scenę, odwracasz kartkę, a tam koniec. Zdecydowanie polecam zapoznać się z twórczością autorki. Warto! 

Zamieszczę tutaj jescze jeden trafny cytat:

"Matka nie jest po to, żeby uchronić dziecko przed wszystkimi niebezpieczeństwami. Tego nie da się zrobić. Każdy musi popełnić błędy, a potem ponosić ich konsekwencje. Nawet te, których się nie spodziewa. (...) A matka ma towarzyszyć i wspierać. Pomagać, a nie tworzyć sztuczny świat. Dawać poczucie bezpieczeństwa, być tą, do której zawsze można przyjść, a nie tą, która do siebie przywiązuje i od siebie uzależnia."

A jak Wam mija dzień? :) Mój jest totalnie zakręcony :) Opowiedzcie o swoim w komentarzu :)

Życzę miłego dnia, Kocia Matka

wtorek, 6 lutego 2018

Moje spojrzenie na: Estelle Laure "Na przekór nocy"

Witajcie!

   Dziś przychodzę do Was z książką Estelle Laure, którą to wygrałam w konkursie organizowanym przez Magię Książek. Konkurs był organizowany co prawda w roku 2016, a że teraz zajmuje się wyczyszczaniem mojej półki z książkami, to w moje ręce wpadła ta zapomniana pozycja :) Z miłą chęcią opowiem Wam co nieco o tym dziele :) Zapraszam :)



Autor: Estelle Laure
Tytuł: Na przekór nocy
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 248
Moja ocena na Lubimy Czytać: 6/10
3/2018





   Estelle  Laure w Polsce znana jest tylko dzięki książce, o której dziś piszę. O sobie mówi, że  ma obsesję na punkcie lat 80 oraz seryjnych morderców. Łącznie napisała dwie książki. Lubi pisać o miłości oraz rodzinie, życiu pozagrobowym, relacjach między rodzeństwem, urazach głowy. Pasjonuje ją również magia i umieszczanie jej w swoich książkach.


"Jestem tak potwornie samotna, że ludzie w Chinach na pewno czują moją samotność przez podeszwy butów."

   Główna bohaterka - Lucille zostaje sama z codziennymi obowiązkami. Jej ojciec ląduje w szpitalu dla chorych psychicznie, matka natomiast przytłoczona całą sytuacją zostawia swoje córki same. Na dziewczynę spada ogromna odpowiedzialność: opieka nad młodszą siostrą, zajmowanie się domem, opłacanie rachunków, a przy tym chodzenie do szkoły. Na dodatek tego Lucille zakochuje się w tym najmniej odpowiednim czasie.

   Moje odczucia do tej książki są dwojakie. Z jednej strony pokazuje jak dziewczyna dzielnie stawia czoła przeciwnościom, pokazuje swoją dorosłość, że daje sobie radę. Czasami jednak jest dziecinna, stroi fochy, zachowuje się po prostu nieodpowiedzialnie. Sytuacje ukazane w książce w moim odczuciu są mało realistyczne. Czegoś mi tutaj po prostu brakowało. Niestety książka ta nie zostanie u mnie - pójdzie dalej w świat. Może komuś innemu skradnie serce :)

Uff już mamy luty, a ja mówię jeszcze o książce ze stycznia :) Koniecznie muszę nadrobić zaległości :)

Życzę miłego dnia, Kocia Matka