Witajcie!
W dniu dzisiejszym opowiem Wam o kolejnej książce, która zalegała na mojej półce. Co ważne już teraz zdradzę Wam, że tylko zajmowała miejsce, ale z sentymentu jej nie oddam. Dostałam ja bowiem na swoje dwudzieste urodziny od moich przyjaciółek :)
Autor: Emma Chase
Tytuł: Unieważnienie
Cykl: The Legal Briefs
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 416
Moja ocena na Lubimy Czytać: 4/10
9/2018
Autorkę tej książki kojarzę głównie ze słynnej serii "Tangled". Bardzo chciałam przeczytać którąś z tych książek. W zamian za to dostałam "Unieważnienie". Emma na co dzień mieszka w New Jersey wraz z mężem oraz dwójką dzieci, a także dwoma psiakami. Jej powieści są pełne humoru, ciekawej akcji, różnorodnych bohaterów, a także mocno erotycznych scen. Książki tej autorki trafiają na szczytowe miejsca w rankingach książkowych.
"Młodzieńcza miłość jest silna. Pierwsza miłość jest potężna. Jednak kiedy jesteście
młodzi, nie wiecie, bo wiedzieć nie możecie, jak długie naprawdę jest życie. A jedyną pewną
w nim rzeczą, prócz śmierci i podatków, są zmiany."
On - mężczyzna pożądany przez kobiety. Podziwiany przez mężczyzn, którzy mu zazdroszczą. Poznajemy go w momencie, gdy to dowiaduje się, że zostanie ojcem. Chce ponieść konsekwencje swoich czynów: poślubić matkę dziecka i zaopiekować się tymi dwoma istotami. Jenna natomiast ma zupełnie inne podejście - wymusza na mężczyźnie dalsze rozwianie swoich pasji kosztem pozostania jej w domu rodzinnym. Tak właśnie się staje. Stanton wyjeżdża i wraz z Jenną prowadza otwarty związek. Taki układ wydaje się być satysfakcjonujący. Mężczyzna korzysta z życia. Pomaga mu w tym Sofia, która zna facetów od podszewki i nie chce się angażować. Problemy pojawiają się, gdy Jenna postanawia wyjść za mąż. Jednak jej wybrankiem nie jest Stanton. Sprawy bardzo się komplikują i przybierają nieoczekiwany obrót.
Bardzo dużo oczekiwałam od tej książki. I może to jest mój główny problem. Muszę z przykrością przyznać, że zawiodłam się. Tyle wspaniałych rzeczy słyszałam o autorce. O jej książkach. A tutaj takie rozczarowanie. Co mam na myśli? Otóż płytkość bohaterów. Łatwowierność. Po zachęcającym początku z każdą kolejną stroną moje zaciekawienie opadało. Za plus uznaję sceny erotyczne - nie są one wyuzdane, ukazane w ciekawy sposób. Cała reszta moim zdaniem nie trafia w mój gust. Brakuje mi w niej tego elementu, który by mnie porwał. A szkoda, bo uważam, że książka ma potencjał. Tylko niestety niewykorzystany przez autorkę.
"I nagle zdajecie sobie sprawę – nagle jesteście pewni – jak głębokie żywicie do kogoś uczucia, uświadamiacie sobie, ile ta osoba dla was znaczy, kiedy stajecie twarzą w twarz z możliwością jej straty."
Uff powoli kończę upieranie się z książkami na ten miesiąc :) Już w następnym poście o jednej z mojej ulubionej serii! Pamiętacie rodzinę Hathaway? Jeśli tak to już wiecie o niczym będzie mowa w najbliższym czasie :)
Życzę Wam miłego i dziękuję, że jesteście :)
Kocia Matka





